Niemcy wszczynają alarm ws. Polski. Chodzi o o tę zaskakującą decyzję. "Farsa"
Jeszcze niedawno wydawało się, że reelekcja Adama Małysza na stanowisko prezesa PZN jest czymś naturalnym. Słychać było głosy, że w samej federacji mało kto uznaje inny scenariusz za realny. A jednak, były legendarny skoczek podjął decyzję o rezygnacji ze startu. Wieści te dotarły do Niemiec. I, w kontekście ostatnich wydarzeń wokół Stefana Horngachera, są komentowane dosadnie.

Adam Małysz nie będzie ubiegał się o reelekcję na stanowisku prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. W czerwcu zakończy swoją misję. O decyzji poinformował w rozmowie z Polsatem Sport. "Moja wizja tego, jak ma PZN wyglądać w przyszłości, na pewno nie jest spójna w stu procentach z zarządem, więc moja decyzja jest na nie. Nie będę kandydował" - oficjalnie obwieścił.
Być może nie oznacza to jednak definitywnego pożegnania z federacją. Małysz nie wykluczył, że pozostanie w strukturach, lecz w innej roli. "Na razie się nad tym nie zastanawiałem, bo mamy bardzo dużo rzeczy do zrobienia. Mamy przede wszystkim do podpisania kluczowe umowy. Tego się najbardziej obawiałem, że nie zdążymy do czerwca, ale udało się. Będziemy podpisywać dwie nowe umowy, jedną przedłużymy, a druga będzie dotyczyć nowego kontrahenta" - przekazał.
Rezygnację Małysza odnotowują niemieckie media. Opisują ją przez pryzmat tematu sprowadzenia do Polski Stefana Horngachera, który z końcem sezonu 2025/2026 - na własną prośbę - pożegnał się z posadą selekcjonera kadry niemieckich skoczków.
Co z Horngacherem po decyzji Małysza? "Kropla, która przelała czarę goryczy"
"Podjęto ważną decyzję. Horngacher również dotknięty. Zmiany kadrowe w skokach narciarskich" - tak wiadomość o rezygnacji Małysza anonsuje niemiecki Sport.de. "Ikona skoków narciarskich Adam Małysz nie będzie ubiegał się o reelekcję do zarządu Polskiego Związku Narciarskiego. Ta zmiana kadrowa dotyka również byłego selekcjonera reprezentacji Stefana Horngachera" - czytamy.
Zamieszanie wokół zatrudnienia przez PZN Austriaka i weto, jakie postawili Małyszowi członkowie zarządu, Niemcy kwitują jednym słowem - farsa. "Kroplą, która przelała czarę goryczy, była prawdopodobnie farsa wokół Horngachera, którego Małysz wybrał na nowego dyrektora sportowego skoczków narciarskich. Jednak zarząd federacji, mając na uwadze zbliżające się wybory, tę nominację na razie wstrzymał" - opisano.
Czy po tym, jak z prezesurą pożegna się chyba największy zwolennik sprowadzenia do Polski Horngachera, zarząd PZN mimo wszystko zatrudni Austriaka? Poparcie dla tej kandydatury, w rozmowie z Interią Sport, wyraził legendarny Wojciech Fortuna.
"Chciałbym, żeby Horngacher pracował w Polsce jako trener. Moim zdaniem medale na igrzyskach olimpijskich nie do końca bronią Macieja Maciusiaka. Wszyscy wiemy, jak wyglądały skoki Polaków w całym Pucharze Świata. (...) Skoczkom potrzebny jest trener z dużym autorytetem, dlatego jestem za tym, by do pracy z kadrą wrócił Horngacher" - podsumował.
Stefan Horngacher już kiedyś pracował z reprezentacją Polski w skokach narciarskich. Było to w latach 2016-2019. Za jego kadencji Polacy m.in. odnieśli dwa triumfy w Pucharze Narodów, Kamil Stoch wywalczył złoto na zimowych igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu, a drużyna dołożyła do tego brąz. Potem podjął się szkolenia Niemców. Także z sukcesami.













