Reklama

Reklama

​Narciarskie MŚ - w Proszowicach liczą na "złoto" w kolejnych konkursach

W podkrakowskich Proszowicach, gdzie działa najstarszy fanklub Kamila Stocha, zorganizowano grupowe oglądanie I konkursu MŚ w Lahti, w którym nasz najlepszy skoczek zajął czwarte miejsce.

Około 100 osób, w większości członków Fanklubu Kamila Stocha z Proszowic, w kawiarni na Rynku tego miasta oglądało rywalizację skoczków w mistrzostwach świata. Ich ulubieniec był dopiero czwarty, ale kibice liczą, że zdobędzie "złoto" w następnych konkursach.

Reklama

Stoch w sobotę zajął czwarte miejsce, a zwyciężył Austriak Stefan Kraft, który prowadził po pierwszej serii konkursu na normalnej skoczni.

"Pierwszy oficjalny Fanklub Kamila Stocha" powstał w podkrakowskich Proszowicach 22 sierpnia 2011 r. z inicjatywy członków lokalnego "Stowarzyszenia Gniazdo - Ziemia Proszowicka". Impulsem do jego zawiązania był fakt, że mając zajęcia na krakowskiej AWF, skoczek mieszkał w tym mieście.

Zwyczajowo, gdy członkowie Fanklubu nie jadą na zawody, zbierają się w kawiarni "Muzealna" na proszowickim Rynku i tam oglądają zawody. W środku nie brak rzeczy, które podarował im Stoch. Można podziwiać np. jego narty, kombinezon, plastrony z różnych zawodów.

"Jesteśmy realistami, ale bardzo wierzymy w sukces naszych skoczków. Marzy nam się, żeby na tych mistrzostwach zdobyli oni +trzy złota+, w tym jeden w sobotnim konkursie" - marzył przed rozpoczęciem zawodów szef Fanklubu Rafał Chmiela.

Jego członkowie przygotowali nieformalną Strefę Kibica. Przy wejściu do kawiarni postawiono namiot, gdzie można było obejrzeć narciarskie pamiątki. Był grill, a w środku członkinie Koła Gospodyń Wiejskich z Łaganowa (wieś położona kilka kilometrów od Proszowic), ubrane w stroje regionalne częstowały zrobioną przez siebie "Skoczną papryką z Proszowic". Jak mówili ci, którzy jej próbowali, jest ona ostra, ale dobra. W lokalu powieszono biało-czerwone balony. Na stolikach stały wazony przewieszone białymi wstążkami, w środku były czerwone goździki.

Większość przybyłych miała ze sobą biało-czerwona szaliki, czapki. W trakcie transmisji z zawodów skandowano: "Hop hop hop - Kamil Stoch", "Każdy to powie, najlepsi polscy skoczkowie", "Polska - biało-czerwoni".

Po pierwszej serii jeden z kibiców, pan Piotr, pocieszał: "panowie, ale w pierwszej siódemce jest aż trzech Polaków". Gdy okazało się, że Stoch nie zdobędzie medalu, skandowano "dziękujemy, dziękujemy".

"Nie ma smutku, jest nadzieja na złoty medal w kolejnych konkursach. Czemu dziś się nie udało? Zabrakło troszeczkę szczęścia. Może skoki były troszkę spóźnione" - ocenił pan Piotr, członek Fanklubu.

Rafał Czerkawski 

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Proszowice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje