Reklama

Reklama

Narciarskie MŚ. Stefan Hula: Jest mi ciężko nawet cokolwiek mówić

Stefan Hula niemal w ostatniej chwili znalazł się w składzie na drużynowy konkurs skoków narciarskich mistrzostw świata. 32-latek okazał się jej najsłabszym ogniwem, a "Biało-Czerwoni" zajęli czwarte miejsce. "Jest mi ciężko nawet cokolwiek mówić" - przyznał.

Żelazną trójkę polskiej drużyny tworzą Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Po ostatnich występach w Pucharze Świata w Willingen wydawało się, że i miejsce Jakuba Wolnego będzie w niej pewne.

Debiutujący w MŚ Wolny jednak najpierw zmagał się z przeziębieniem, a potem w Innsbrucku kompletnie się pogubił i w sobotę był 40. Trener Stefan Horngacher zdecydował wówczas, że w "drużynówce" zastąpi go Hula.

Reklama

"To nie było zaskoczenie, bo miałem być przygotowany na każdą sytuację i byłem. Sytuacja jednak na pewno nie była łatwa. W pierwszej serii zawaliłem swój skok i to nam bardzo zaszkodziło. Gdybym skoczył tak, jak w drugiej serii, to mogłoby być lepiej. Teraz już tylko pozostało gdybanie" - powiedział Hula.

W klasyfikacji generalnej PŚ Hula zajmuje 38. miejsce i mniej więcej taki poziom pokazał w niedzielę. W obliczu świetnie skaczących Niemców i solidnie Austriaków oraz Japończyków wynik "Biało-Czerwonych" nie tylko nie wystarczył do obrony tytułu sprzed dwóch lat z Lahti, ale nawet miejsca na podium.

"Na razie jest mi ciężko nawet cokolwiek mówić. To dla mnie naprawdę niełatwa sytuacja. Nie ukrywam, że po pierwszej próbie źle się czułem. Starałem się jednak spiąć i dać z siebie wszystko, bo po pierwszej serii zawody się nie kończą" - dodał.

Obwinianie Huli za niepowodzenie byłoby krzywdzące. Poniżej oczekiwań spisał się Piotr Żyła, a solidnie, ale bez błysku zaprezentowali się Dawid Kubacki i Kami Stoch.

"Od początku moje skoki w Innsbrucku nie były takie, jakie bym chciał. Dlaczego, na razie nie wiem, bo ogólnie fizycznie czuję się bardzo dobrze. Po prostu skoki były krótsze" - powiedział Żyła.

"Walczyliśmy z całych sił, ale zabrakło, żeby stanąć na podium. Rywale byli lepsi, a my musimy wyciągnąć wnioski i dalej pracować. Ta skocznia jest specyficzna i nie ukrywam, że też się na niej męczyłem. Po prostu musimy to przyjąć na klatę" - dodał Kubacki.

Kolejną szansę na medal "Biało-Czerwoni" będą mieli w piątkowym konkursie indywidualnym na normalnej skoczni w Seefeld. Z medalem Polacy wracają z mistrzostw świata nieprzerwanie od 2011 roku.

Z Innsbrucku - Wojciech Kruk-Pielesiak

PŚ w skokach 2018/19 - klasyfikacja

1.Ryoyu Kobayashi(Japonia)2085 pkt
2.Stefan Kraft(Austria)1349
3.Kamil Stoch(Polska)1288
4.Piotr Żyła(Polska)1131
5.Dawid Kubacki(Polska)988
6.Robert Johansson(Norwegia)974
7.Markus Eisenbichler(Niemcy)937
8.Johann Andre Forfang(Norwegia)892
8.Timi Zajc(Słowenia)833
10.Karl Geiger(Niemcy)765

Puchar Narodów w skokach 2018/19 - klasyfikacja

1.Polska6083 pkt
2.Niemcy5650
3.Japonia4813
4.Austria4530
5.Norwegia3936
6.Słowenia3736



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje