Reklama

Reklama

Narciarskie MŚ. Adam Małysz: Piotrek Żyła nie skakał dobrze

Adam Małysz nie widzi powodu do większego niepokoju po nieco słabszej postawie Polaków w kwalifikacjach do sobotniego konkursu na dużej skoczni mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld. - Zawody są jutro - podkreślił dyrektor ds. skoków i kombinacji w PZN. Obawia się jednak o formę Piotra Żyły.

Kamil Stoch był w piątek 11., Dawid Kubacki 24., Piotr Żyła 33., a Jakub Wolny 35. Kwalifikacje wygrał Niemiec Markus Eisenbichler. - Zawodnicy skaczący w końcówce (m.in. Stoch, Kubacki i Żyła - red.) mieli pecha i wyraźnie słabsze warunki. Natomiast Eisenbichler, jeśli tylko go nie skręca w powietrzu, to jest bardzo mocny. To było widać w Willingen, gdzie nim miotało i nie mógł odlecieć. Tu skakał prosto, więc będzie groźny - ocenił Małysz.

Reklama

- Zawody są jednak jutro. Poczekajmy, bo różnie bywa. Ludzka psychika jest nieprzewidywalna. Mam nadzieję, że będzie inaczej, że będziemy mieli trochę szczęścia, bo teraz nam go brakowało. Jutro jest najważniejszy dzień. Jestem przekonany, że przy stuprocentowej koncentracji nasze skoki będą zupełnie inne - dodał.

Stoch, Żyła i Kubacki to czołowi zawodnicy obecnego sezonu. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajmują, odpowiednio, drugie, czwarte i piąte miejsce. Słabszy wynik w kwalifikacjach zdaniem Małysza nie powinien mieć wpływu na Stocha i Kubackiego. - Jeśli zawodnik jest mocny i wie, że skacze dobrze, a zaważyło coś, co nie jest jego winą, to nie ma problemu. Jeśli jednak widzi, że powtarza jakiś błąd, który ciężko wyeliminować, to już gorzej - powiedział.

O Żyłę czterokrotny mistrz świat odrobinę się jednak obawia. - Piotrek nie skakał dobrze i to trzeba przyznać. O niego boję się najbardziej, bo on wiele od siebie wymaga i ten stres może mu zaszkodzić. Z drugiej jednak strony już czasem tak bywało, że na treningach mu nie szło, a potem przychodził konkurs i spisywał się bardzo dobrze. Pozostaje nam na to liczyć. Trener Horngacher na pewno z nim porozmawia, a Piotrek po takich rozmowach zwykle jest innym człowiekiem - zdradził Małysz.

Wolny natomiast w Austrii zmagał się z problemami zdrowotnymi. - Jest zdecydowanie lepiej. Choroba go dopadła w niedzielę i potem przez dwa dni się mocno męczył. Wczoraj już było zdecydowanie lepiej, a dziś powiedział, że jest ok - poinformował były wybitny skoczek.

Tytułu sprzed dwóch lat z Lahti broni Austriak Stefan Kraft (w piątkowych kwalifikacjach zajął 10. miejsce). Drugi był wówczas Niemiec Andreas Wellinger, a trzeci Żyła. Zdaniem Małysza nie ma się co spodziewać, że w konkursie ekipy zaprezentują jakąś tajną broń. - Myślę, że nikt nie ma niczego specjalnego. Kwestie sprzętowe są już bardzo dobrze przeanalizowane. Sami testowaliśmy różne opcje przed mistrzostwami i chłopaki wybiorą tę najlepszą. Jeśli chodzi o kombinezon, na pewno będzie to taki, w którym już ich widziano - powiedział.

Początek sobotniej rywalizacji o godzinie 14.30. Zawody na dużej skoczni rozgrywane są na znanym z Turnieju Czterech Skoczni obiekcie Bergisel w Innsbrucku.

Z Innsbrucku - Wojciech Kruk-Pielesiak


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje