Najpierw problemy ze sprzętem, a później takie wieści. Polscy skoczkowie mieli pecha
Polscy skoczkowie nie będą dobrze wspominali weekendu z Pucharem Kontynentalnym w Iron Mountain. Sprzęt "Biało-Czerwonych" dotarł do Stanów Zjednoczonych z opóźnieniem, przez co w pierwszych zawodach musieli skorzystać z uprzejmości innych ekip i skakać na pożyczonych nartach. Na tym nie koniec problemów, ponieważ początkowo anulowano serię próbną przed niedzielnym konkursem, a następnie całe zawody.

Do Iron Mountain na zawody Pucharu Kontynentalnego poleciało pięciu polskich skoczków: Andrzej Stękała, Jakub Wolny, Jan Habdas, Kacper Juroszek oraz Maciej Kot. Ostatni z wymienionych już w piątek informował w mediach społecznościowych o problemach, jakie dotknęły "Biało-Czerwonych" jeszcze przed startem rywalizacji w Stanach Zjednoczonych.
"Odwołany lot do Chicago, 28 godzin w podróży, 7 godzin czekania w Detroit, zagubiony sprzęt i narty... ale jesteśmy w Iron Mountain. Trzymajcie kciuki żeby bagaże doleciały przed zawodami" - pisał Kot.
Niestety, sprzęt nie dotarł do zawodników na czas, przez co Polacy musieli liczyć na pomoc rywali. Ci stanęli na wysokości zadania, co w rozmowie z TVP Sport przekazał Dominik Formela, oficer prasowy Polskiego Związku Narciarskiego.
Na pomoc Polakom ruszyły inne ekipy. Ostatecznie czterech z pięciu biało-czerwonych skacze na pożyczonym i niedopasowanym sprzęcie
Pech polskich skoczków. Konkurs odwołany
Największym pechowcem w tej sytuacji był Habdas, dla którego zabrakło sprzętu, przez co nie mógł on wziąć udziału w pierwszych zawodach. A w tych najlepiej z jego kolegów spisał się Kot, który zajął 13. miejsce. Wolny był 14., Stękała 22., a Juroszek 28. W drugim konkursie, który wygrał Markus Eisenbichler, Stękała był 11., Kot 16., Wolny 21., Juroszek 29., a Habdas, który mógł już startować, 30.
Po zawodach głos w mediach społecznościowych ponownie zabrał Kot, gratulując zwycięzcy pierwszego konkursu i poświęcając kilka słów uwagi sportowej postawie innych ekip.
"Wczorajszy dzień był walką o możliwość udziału w zawodach ze względu na brak nart, które nie doleciały na czas. Po raz kolejny skoczkowie z różnych krajów pokazali, że idea fair play jest wciąż aktualna i ruszyli nam na pomoc Dzięki #skijumpingfamilly. Dzięki Jonas Schuster i gratulacje za zwycięstwo" - pisał na Facebooku.
Sprzęt polskich skoczków z opóźnieniem, ale ostatecznie dotarł do Iron Mountain, co z pewnością nastrajało optymizmem przed niedzielnymi zawodami. Problem w tym, że silne podmuchy wiatru storpedowały plany organizatorów.
Najpierw odwołano zaplanowaną na godz. 19 serię próbną, później opóźniano rozpoczęcie rywalizacji - donosi skijumping.pl. Ostatecznie po trzech spotkaniach jury, w związku z trudnymi warunkami atmosferycznymi, podjęto decyzję o odwołaniu zawodów. Kolejna odsłona rywalizacji w Pucharze Kontynentalnym odbędzie się w dniach 2-3 marca w Planicy.





![Mistrzostwa świata juniorów w skokach. O której i gdzie oglądać? [NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000MFLVH0LY2G337-C401.webp)





