Najpierw medale, a teraz coś takiego. Tomasiak nie wie, czy chce dalej skakać
Po bogatym w sukcesy sezonie i zasłużonym urlopie Kacper Tomasiak znów zabiera się do pracy. Ma w planach nadrobić zaległości na studiach. I to, jak na razie, tyle, bo nie wybiega zbyt daleko w przyszłość. Jak wyznaje w najnowszej rozmowie dla Polskiego Radia, właściwie od zawsze miał problem z określeniem, co chciałby robić, gdy dorośnie. Do tej pory nie jest nawet pewien, czy chciałby dalej skakać.

Końcem kwietnia, po długim i obfitującym w olimpijskie sukcesy sezonie, Kacper Tomasiak wybrał się na zasłużony urlop. Wraz z rodziną wyjechał do Chorwacji. Teraz wszyscy wrócili już do domu i - jak zdradziła mama skoczka - mają w planach rozpocząć działania zmierzające do wyjaśnienia sprawy z wypłatą nagrody za medale z Włoch. Do tej pory na konto 19-latka nie wpłynęły bowiem obiecane pieniądze z tokenów.
Poza tym Tomasiak chce skupić się na nauce. Kończy pierwszy rok na Akademii Kultury Fizycznej im. Bronisława Czecha w Krakowie, a wielkimi krokami zbliża się druga sesja. "Będę musiał trochę pójść na studia i ponadrabiać wszystko, bo po sezonie zimowym zrobiły mi się zaległości. Będzie intensywnie, ale już nie sportowo, tylko umysłowo" - mówi Kacper w rozmowie z Andrzejem Grabowskim z radiowej Jedynki Polskiego Radia. A to nie wszystko.
Co dalej z karierą Kacpra Tomasiaka? "Nie do końca wiem, czy dalej bym chciał skakać, czy nie"
Sukcesy olimpijskie przysporzyły Tomasiakowi ogromnej popularności. Jak sam przyznaje, nie czuje się jeszcze w tym położeniu całkowicie komfortowo, choć pierwsza fala zainteresowania opadła. "Trochę się przyzwyczaiłem, że ktoś o jedno zdjęcie poprosi, ale nie jest to taka popularność, żebym nie mógł wyjść do sklepu. Jest większa, ale w normalnym życiu nie odczuwam tego tak bardzo" - wspomina.
Dzieli się również pewnym aspektem, który szczególnie ceni sobie w skokach narciarskich. "Przyjemne jest uczucie, gdy już ruszy się z belki. Wtedy nie słychać niczego dookoła. Po prostu można się skupić na jednej rzeczy. Na parę sekund można poczuć się odciętym od wszystkiego" - opowiada. I dodaje, jak wpływa na niego sportowy stres. Okazuje się, że jest bardzo mobilizujący.
"Stres powoduje u mnie większą adrenalinę zaraz przed skokiem i przy okazji nie powoduje takiego spięcia, które często przy stresie się zdarza, więc energii mam więcej. Dzięki temu technika nie jest zaburzona. Dzięki adrenalinie mocy jest więcej, po skoku ona od razu puszcza i nie mam za bardzo siły się cieszyć ze skoku" - tłumaczy.
Wtedy pojawia się zmęczenie i widać, czy stresowałem się przed zawodami, czy nie. Jeśli tak, to jestem dużo bardziej zmęczony
Raczej nie wraca pamięcią do tego, co było jego udziałem na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, a do sportowych pamiątek ani nie zagląda ani nawet nie trzyma ich w pokoju, bo - po pierwsze - nie ma tam za wiele miejsca, a - po drugie - nie jest zbyt sentymentalny, jeśli chodzi o przedmioty. "Medale trzymam w pudełkach, które do nich dostaliśmy. Gdyby leżały na wierzchu, to mogłyby się trochę kurzyć czy nawet zniszczyć, więc wolę trzymać je w bezpiecznym miejscu" - mówi.
Gdy pada temat przyszłości, trudno mu złożyć konkretne deklaracje. Zasiewa nawet nutkę niepewności, jeśli chodzi o dalszą karierę na skoczni. "Jeszcze w poprzednich latach ciężko było mi odpowiedzieć na pytanie, co będę robił, gdy dorosnę. Stawiałem na sport, ale konkretnego planu nie miałem. Szedłem tak, by nie zamykać sobie dróg. Lata mijały, a ja dalej nie wiedziałem do końca, w którą stronę chciałbym pójść. Myślę, że dalej nie do końca wiem, czy dalej bym chciał skakać, czy nie. Raczej to będę ciągnął bardzo długo. Konkretnych planów na przyszłość nie mam" - podsumowuje.













