Najgorszy konkurs Polaków. Trener Maciusiak mówi jak jest
Dla Polaków konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich na dużej skoczni w Falun (HS 132) był najgorszym tej zimy. Znowu niezłe skoki oddawali Kacper Tomasiak i Kamil Stoch, ale to wciąż za mało na to, by znaleźli się choćby w "10". Trener kadry Maciej Maciusiak nie zmieni składu na zawody w Ruce (28-30 listopada). Szkoleniowiec przyznał też, jak wygląda sytuacja w kadrze.

W skrócie
- Polscy skoczkowie zaliczyli najgorszy konkurs w sezonie w Falun, a najlepsze noty zdobyli Kacper Tomasiak i Kamil Stoch, choć żadnemu nie udało się wejść do pierwszej dziesiątki.
- Trener Maciej Maciusiak pozostaje spokojny mimo niepowodzeń i nie zamierza zmieniać kadry na najbliższe zawody w Ruce, podkreślając, że sezon dopiero się zaczyna.
- W wywiadzie szkoleniowiec wskazuje na napięcie i brak luzu wśród zawodników, lecz widzi też pozytywy i liczy, że drużyna poprawi formę w kolejnych startach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kacper Tomasiak znowu był najlepszym z polskich skoczków w zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich. Na dużej skoczni w Falun zajął 15. miejsce. Zaraz za jego plecami uplasował się Kamil Stoch.
Obaj oddali bardzo dobre skoki w drugiej serii. Pozwoliłyby one im na zajęcie miejsce zaraz za "10". Można zatem mówić o tym, że tych dwóch skoczków nie zawodzi. Skoki pozostałych pozostawiają jednak wiele niedosytu, choć trener Maciusiak pozostaje optymistą.
Maciej Maciusiak: Jest dużo napięcia u zawodników i w sztabie. Musimy gonić
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Zaczęliście ten sezon całkiem nieźle, ale z każdym konkursem jest nieco gorzej. Konkurs na dużej skoczni w Falun był najgorszym tej zimy. Martwi cię to?
Maciej Maciusiak: - Oczekiwania na pewno były większe. W konkursie na dużej skoczni mogliśmy mieć pięciu zawodników w "30", choć wiem, że to nie są odpowiednie miejsca dla tych chłopaków. Na pewno jest dużo napięcia i u skoczków, i w sztabie. I to czuć na skoczni. U Dawida i u Piotrka skoki nie wyglądają tak źle, ale brakuje w nich luzu. Zawodnicy pokazują, że im zależy. Wiedzą doskonale, jak przepracowali okres przygotowań. Na razie musimy cały czas gonić, ale widzimy też, jak niewielkie są różnice pomiędzy 30. a 15. miejscem. Czasem to są skoki krótsze o dwa metry. Solidnie skacze Kacper. Przeskakuje Piotrka, czy Dawida o dwa metry i jest 15 pozycji wyżej. To znaczy, że poziom jest bardzo wysoki. Jestem jednak spokojny. To jest dopiero początek sezonu. Jest solidnie w naszym wykonaniu, choć bez fajerwerków. Mamy zatem nad czym pracować.
Fatalnie na ten moment wygląda Aleksander Zniszczoł. Najgorzej z całej kadry. Co się dzieje, bo on sam nie wie za bardzo?
- Skoki Olka pokazują, na jakim jest etapie. Cały czas zmieniamy coś w jego skokach. On ma też swoje przemyślenia. Raz to wychodzi lepiej, a raz gorzej. Zabieramy go jednak do Ruki. Nie zmieniamy składu, bo nie ma szansy nawet na podmianę zawodników. Olek jest lotnikiem i może przy dobrych skokach i odrobinie szczęścia nabierze pewności siebie, bo na razie to jest szukanie. Na pewno jest u niego duża frustracja, bo przecież też przepracował solidnie.
Zawodnicy mówią, że czują, że nie skaczą wcale źle, ale jednak czegoś brakuje. Po Falun znalazłbyś pozytywy?
- Na pewno tym jest Kacper Tomasiaka, który skacze swoje. Na luzie. Cały czas jest wśród najlepszych. Nie pokazuje tej radości, ale w środku jest zadowolony. Te jego skoki napędzają całą reprezentację. Niektóre skoki Kamila też są najwyższej klasy. Już nawet pojawia się u niego trochę złości, że wciąż nie ma go w "10", bo na pewno go na to stać. Mamy zatem liderów. Jeśli reszta zacznie skakać na większym luzie, to też będą na tym poziomie.
Widać dużą pewność siebie u Kamila, bo nawet zdecydował się odpuścić treningi.
- Musi też rozsądnie dysponować swoimi siłami. Nie musi zbyt wiele szukać i kombinować w skokach. Jest pewny tego, co robi. Miał udany skok w kwalifikacjach, a w konkursie stać go było na znacznie więcej, co pokazał drugi skok w zawodach. Jest u Kamila taka pozytywna złość.
Piotr Żyła po słabych skokach w Falun jednak zdobył kilka punktów. On jednak liczył na to, że początek Pucharu Świata będzie o wiele lepszy.
- Piotrek rozregulował się w drugim konkursie w Lillehammer. Tam chciał spróbować czegoś innego i zaburzyło się u niego czucie. We wtorek nie awansował do serii finałowej, co go zdenerwowało. Jeszcze w treningach na dużej skoczni nie wyglądało to dobrze, ale w konkursie pokazał, że potrafi skakać. Pozbierał się, choć to jeszcze nie jest to, co pokazywał w Zakopanem.
"W Ruce chcemy pokazać się z dużo lepszej strony"
A co cię najbardziej zdenerwowało w Falun?
- Chyba program zawodów. Niespotykany i dziwny. Wstawaliśmy bardzo wcześnie, by przyjechać na skocznię z samego rana. Po kwalifikacjach na godzinę wracaliśmy do hotelu, a potem znowu na zawody. Taki program w tym sezonie już się chyba nie powtórzy.
Teraz Ruka. Będzie lepiej?
- Na pewno będziemy chcieli jako reprezentacja pokazać się z dużo lepszej strony. Od strony technicznej skoki naszych zawodników nie wyglądają źle. Oczywiście są drobne błędy. Przede wszystkim brakuje w nich jednak większego luzu. Gdyby nie było w nich takiej kontroli, to każdy skakałby po dwa-trzy metry dalej, a to wiele zmieniałoby w wynikach.
W Falun - rozmawiał Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













