Nadzieja polskich skoków na zakręcie. Zniknął w ogrodzie. Wszystko wyjaśnił
Wiosną ubiegłego roku Kacper Juroszek trafił do kadry A w skokach narciarskich powołanej przez trenera Macieja Maciusiaka. Szkoleniowiec wciąż bowiem wierzył w talent tego zawodnika, który zresztą miał bardzo udaną poprzednią zimę w Pucharze Kontynentalnym. 24-latek jednak przepadł. Sytuacja życiowa zmusiła go do tego, by pójść do pracy. W okresie przygotowań zatem łączył ją z treningami. - W całościowym rozrachunku nie było to zbyt dobre dla mnie - przyznał Juroszek w rozmowie z Interia Sport.

Kacper Juroszek od wielu lat uznawany jest za wielką nadzieję polskich skoków narciarskich. To zawodnik, który dysponuje dużą mocą w nogach.
24-latek miewał przebłyski. W sezonie 2022/2023 jedyny raz w karierze zdobył punkty Pucharu Świata, zajmując 14. miejsce w Rasnovie w mocno okrojonych zawodach. Tam nie przyjechało wielu zawodników światowej czołówki, ale Juroszek to wykorzystał.
Maciej Maciusiak postawił na Kacpra Juroszka. Ten jednak "uciekł" do pracy
W Letnim Grand Prix potrafił wskakiwać do "10", ale też zazwyczaj regularnie punktowało, co tylko pokazywało, że w tym zawodniku tkwi potencjał. Kiedy jednak przychodziła zima, pojawiały się problemy.
Juroszek ma na koncie zwycięstwo w Pucharze Kontynentalnym w Brotterode w 2022 roku. Poprzedniej zimy był czołowym skoczkiem na zapleczu elity. To zaowocowało powołaniem do kadry A przez trenera Macieja Maciusiaka, który obejmował stanowisko szkoleniowca reprezentacji Polski. Wydawało się, że teraz jego kariera przyspieszy. Nic jednak z tych rzeczy.
Całe lato Juroszek męczył się w zawodach FIS Cup. Jak się jednak okazało, treningi na skoczni łączył z pracą w ogrodnictwie. To oczywiście nie mogło pozostać wpływu na formę sportową.
To nie był dla mnie najłatwiejszy sezon, bo przez lato łączyłem pracę i treningi. W całościowym rozrachunku nie było to zbyt dobre dla mnie
Ogrodnik na skoczni. Jaka przyszłość Kacpra Juroszka? Skoczek zabrał głos
24-latek pracował w ogrodnictwie, a zatem późną jesienią mógł skupić się już tylko na skokach.
- Nie byłoby to możliwe, gdyby nie moja rodzina, która wsparła mnie finansowo. Dzięki nim mogłem skakać w zimie i bardzo im za to dziękuję - przyznał zawodnik AZS AWF Katowice.
- Nigdy nie widziałem się w ogrodnictwie. Zawsze widziałem się tylko w skokach, ale jednak z wiekiem wiele rzeczy się zmienia. W pracy mamy jednak bardzo fajną ekipę. Do tego szefostwo latem szło mi na rękę z godzinami pracy i dzięki temu mogłem łączyć pracę z treningami - dodał.
Zimą Juroszek pojawił się w ledwie 13 konkursach. Głównie skakał w zawodach FIS Cup. Najlepszy wynik zanotował w Zakopanem, gdzie był 19. Na Wielkiej Krokwi wystąpił też w dwóch konkursach Pucharu Kontynentalnego, jedynych dla niego tej zimy, zajmując 20. i 28. miejsce. Wcześniej był ósmy w jednoseryjnym konkursie mistrzostw Polski w Wiśle.
Jaka będzie przyszłość tego zdolnego skoczka?
Trzeba będzie się zastanowić, co dalej. Na ten moment na pewno nie mogę zagwarantować, że zostanę w skokach, choć bardzo bym chciał. Często w skokach dojrzałość sportową osiąga się w wieku 26-27 lat, a to jeszcze przede mną. By jednak wytrwać w tym sporcie, potrzebne są też środki finansowe. Dużo w życiu nasłuchałem się o tym, że mam wielki potencjał. Tyle że on nie skacze. Było w przeszłości wielu zawodników, którzy mieli tak zwane "kopyto", ale nie osiągali dobrych wyników. Skoki to jest jednak bardzo specyficzny sport. Nie zawsze predyspozycje odzwierciedlają to, co się pokazuje na skoczni
- Przez wiele miesięcy miałem duże problemy z pozycją najazdową, a to generowało potem problemy z prędkością w locie. Od kilku tygodni moja pozycja już się ustabilizowała i próg zaczął oddawać energię. Na pewno cieszy mnie to, że punktami Pucharu Kontynentalnego i pewnymi punktami FIS Cup zakończyłem zimę - zakończył.










