Na IO stanął na podium przed Tomasiakiem. Teraz dyskwalifikacja. Jest komunikat
Nie widać końca fatalnej passy Rena Nikaido. Trzykrotny medalista olimpijski z Mediolanu/Cortiny d'Ampezzo został zdyskwalifikowany już po pierwszych skoku w niedzielnym konkursie duetów podczas pucharowego weekendu w Lahti. Przyczyną okazały się zbyt długie narty Japończyka. Wcześniej nie dotarł na zawody PŚ w Austrii z powodów dalece pozasportowych.

Ren Nikaido na olimpijskich obiektach w Predazzo nie sięgnął w lutym po złoto, ale i tak miał we Włoszech powody do satysfakcji. Japończyk wracał z igrzysk z trzema medalami - srebrnym i dwoma brązowymi. Najlepszy wynik osiągnął w rywalizacji na skoczni dużej, wyprzedzając bezpośrednio Kacpra Tomasiaka.
Po niespełna miesiącu wszystko układa się jednak na przekór Nikaido. W ubiegłym tygodniu 24-latek nie dotarł na zawody PŚ w Bad Mitterndorf, gdzie o punkty światowa czołówka walczyła na mamucie w Kulm. Teraz został zdyskwalifikowany już po pierwszej konkursowej próbie w Lahti.
Koszmar Nikaido nie chce się skończyć. Kapitalny skok w Lahti i... natychmiastowa dyskwalifikacja
Historią Nikaido, który w ostatnich dniach lutego utknął na lotnisku w Dubaju, żyli nie tylko sympatycy skoków narciarskich. Japończyk znalazł się w centrum wojennej zawieruchy. Z powodu zbrojnego konfliktu na Bliskim Wschodzie nie mógł się wydostać ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich przez tydzień.
Z tego powodu nie skakał w Austrii. Chciał sobie to wynagrodzić w Lahti, ale i tam miał problemy z dotarciem. W Finlandii pojawił się dopiero dzień przed startem, lecąc z Dubaju z dwoma przesiadkami - w Turcji i w Polsce.
"Nadal żyję" - pisał wcześniej na swoim Instagramie, by dodać dramaturgii całej sytuacji.
W niedzielę Nikaido oddał znakomity skok w konkursie duetów. Uzyskał 127,5 metra, co było najlepszym rezultatem w pierwszej grupie. Po jego próbie Japończycy znajdowali się na czele stawki.
Szybko jednak okazało się, że Ryoyu Kobayashi nawet nie zasiądzie na belce startowej. Nikaido został natychmiast zdyskwalifikowany. Powodem drastycznej decyzji jury były zbyt długie narty Azjaty.
Polski duet tworzyli tym razem Tomasiak i Kamil Stoch. W sesji treningowej osiągnęli czwarty wynik, co napawało optymizmem. Ostatecznie zajęli jednak dopiero 7. lokatę. Triumfowali Austriacy przed Słoweńcami i Finami.
Pełną relację z pucharowych zawodów w Lahti znajdziesz TUTAJ.
Japończyk dodał na swoim Instagramie wpis z wymownym podpisem: "Nadal żyję".













