Reklama

Reklama

MŚ w Seefeld. Dawid Kubacki mistrzem świata, a Kamil Stoch wicemistrzem na normalnej skoczni

Dawid Kubacki został mistrzem świata, a Kamil Stoch wicemistrzem podczas konkursu na normalnym obiekcie w Seefeld! Silne opady śniegu wywróciły klasyfikację do góry nogami i to dwukrotnie! Nasi faworyci ucierpieli w pierwszej serii i byli bardzo daleko - Kubacki zajmował dopiero 27. miejsce, a Stoch 18. To co los zabrał im w pierwszej rundzie, z nawiązką oddał w drugiej. Niewiarygodne! Podium uzupełnił Austriak Stefan Kraft.

Wśród faworytów konkursu byli Kamil Stoch i Dawid Kubacki. Obaj bardzo dobrze prezentowali się na treningach, natomiast w czwartkowych kwalifikacjach Stoch był trzeci, a Kubacki czwarty. Z kolei na ostatnim treningu tuż przed zawodami Stoch osiągnął najlepszy wynik (104,5 m), Stefan Hula (100 m) był dziewiąty, Dawid Kubacki trzynasty, a Piotr Żyła skoczył dokładnie tyle samo co Kubacki (98 m), ale w znacznie korzystniejszych warunkach i dało mu to 21. pozycję.

Reklama

W poprzednich konkursach na MŚ w Seefeld naszym skoczkom nie udało się stanąć na podium. W zawodach indywidualnych na dużym obiekcie w Innsbrucku najlepiej z Polaków spisał się Stoch, który był piąty, a w drużynówce "Biało-Czerwoni" zajęli czwarte miejsce.

Casino Arena w Seefeld jest skocznią o punkcie K zlokalizowanym na 99. metrze. Jej aktualnym rekordzistą jest Marjan Jelenko ze Słowenii, który w 2010 roku skoczył 114,5 metra. Uwagę zwraca przede wszystkim rozmiar austriackiej skoczni. Dla porównania obiekt normalny, na którym rozgrywano konkurs mistrzostw świata przed dwoma laty w Lahti, punkt K ma umiejscowiony na 90. metrze, zaś jego wielkość zmierzono na 100 metrów. Identycznymi parametrami co do rozmiaru, charakteryzuje się też skocznia w Falun, gdzie zawodnicy przystąpili do wyścigu o tytuł mistrza świata w 2015 roku. W Seefeld mieliśmy więc oglądać wyjątkowo dalekie skoki na obiekcie normalnym, ale nie pozwoliła na to pogoda.

Pierwsza seria

Konkurs rozpoczął się z dziewiątej pozycji startowej.

Podczas ostatniej sesji treningowej znakomity skok oddał Thomas Aasen Markeng. Młody Norweg skoczył 106 m, co było drugim wynikiem, ale w pierwszej serii konkursowej nie poradził sobie ze zmiennymi warunkami i osiągnął jedynie 92 m.

Padający w Seefeld deszcz zaczął zamieniać się w obfite opady śniegu. Pierwszym zawodnikiem, który wywalczył awans do serii finałowej był Żiga Jeglar (95,5 m). Także kolejnym zawodnikom nie udało się złamać bariery 100 metrów. Mokry śnieg na rozbiegu sprawił, że prędkości najazdowe spadły i ofiarą trudnych warunków na skoczni padł m.in. Stefan Hula. Bardzo dobrze zaprezentował się podczas ostatniego treningu, ale w pierwszej serii skoczył jedynie 88 m.

Jury próbowało reagować wydłużając rozbieg najpierw na 11. belkę, a już po chwili na 12. Zmienił się też wiatr i Władimir Zografski długo czekał na zielone światło. Skoczył jednak bardzo słabo (87 m). Wydłużenie rozbiegu nie przełożyło się na dłuższe skoki, a zawodnikom ruszającym z 12. belki odejmowano 13,6 pkt.

Nawet brązowy medalista ze skoczni dużej - Killian Peier nie doleciał do 100. metra - osiągnął 98,5 m, co nie wystarczyło, aby wyprzedzić prowadzącego Jelara. Niczego nie zwojował Jewgienij Klimow, który dobrze skakał na treningach i w kwalifikacjach. Tym razem osiągnął tylko 92 m. Dopiero 41. skoczek - Karl Geiger wylądował na 100. metrze. Niemiec został nowym liderem. Jego rodak - mistrz świata z dużej skoczni - Markus Eisenbichler spóźnił skok i zaliczył zaledwie 91 m.

Tylko 84,5 m zaliczył Johann Andre Forfang i stracił szansę na awans do finałowej rundy. W tym samym momencie było jednak już pewne, że w drugiej serii zobaczymy Stefana Hulę.

Dawid Kubacki skoczył słabo (93) i z wielkim trudem zmieścił się w gronie zawodników, którzy wywalczyli awans (27. miejsce). Nie udało się to niestety Piotrowi Żyle (90,5 m i 33. pozycja).

Jeden z głównych faworytów - Stefan Kraft skoczył tylko 93,5 m, a Kamil Stoch wylądował dwa metry bliżej. Lider naszej ekipy jeszcze godzinę wcześniej był najlepszy w serii próbnej, a tymczasem na półmetku zajmował dopiero 18. miejsce. Do zajmującego trzecią pozycję Jelara tracił 10,2 pkt.

Pierwszą serię wygrał lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata - Ryoyu Kobayashi. Jako jedyny przekroczył barierę 100 metrów (101 m i 104,5 pkt). Wyprzedzał Geigera o 2,1 pkt, a trzeciego Jelara o 4,9 pkt.

Czołówka I serii:

Seria finałowa

Śnieg nie dawał za wygraną, więc przed drugą serią podniesiono belkę startową na 16. pozycję. Prędkości najazdowe wzrosły, co doskonale widać choćby po Stefanie Huli. W pierwszej serii miał 85,1 km/h, a w drugiej 88,9. W efekcie wylądował na 100. metrze. Na prowadzeniu zmienił go Dawid Kubacki, który oddał bardzo dobry skok na 104,5 m.

Kamil Stoch skoczył 101,5 m i nie wystarczyło mu to, aby zastąpić Kubackiego na pozycji lidera. Padał coraz gęstszy śnieg i kolejni zawodnicy także nie mogli zbliżyć się do wyniku Kubackiego. Faworyt gospodarzy - Stefan Kraft skoczył 101 m i nie wyprzedził Polaków.

Następni zawodnicy także skakali krótko i polski duet wciąż piął się w klasyfikacji i utrzymał się na prowadzeniu do końca!

Prowadzący po pierwszej serii Ryoyu Kobayashi zaliczył jedynie 92,5 m i spadł na 14. pozycję.

Mirosław Ząbkiewicz

Czołówka konkursu:

Wyniki Polaków:

1. Dawid Kubacki 218,3 pkt (93 i 104,5 m)
2. Kamil Stoch 215,5 (91,5 i 101,5)
12. Stefan Hula 205,8 (88 i 100)
33. Piotr Żyła 82,1 (90,5)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje