Reklama

Reklama

MŚ w Lahti. Kamil Stoch: Nie jestem zły, ale zawiedziony

- Jestem trochę zawiedziony i mam do tego prawo. Ale nie ma złości - mówił Kamil Stoch, który zajął czwarte miejsce w konkursie na skoczni normalnej podczas mistrzostw świata w fińskim Lahti. Wygrał Austriak Stefan Kraft.

Stoch był czwarty już po pierwszej serii i nie udało mu się wskoczyć na podium.

Reklama

- Nie ma złości. Jestem trochę zawiedziony, ale uważam, że mam do tego prawo. To nie jest ani złość, ani frustracja, po prostu mogło być lepiej. Nie mam się o co złościć, muszę podnieść głowę i iść dalej - mówił ze spokojem Stoch.

- Jeszcze tak nie było, żebym w takiej dyspozycji zajął czwarte miejsce i miał przed sobą dwa konkursy - mówił.

- Szkoda, że dzisiaj nie pojawił się taki skok jak wczoraj. Może na dużej będzie lepiej. Czwarty jestem, żyję dalej - śmiał się lider PŚ, którego czeka w Lahti drugi konkurs indywidualny i zawody drużynowe.

W drugiej serii atak na podium przypuścił Niemiec Marcus Eisenbichler. Dostał wysokie noty od sędziów, mimo kiepskiego lądowania. Gdyby nie to, mógłby ustąpić Polakowi miejsca na podium.

- Noty? Z tego, co widziałem, ja miałem w porządku. Nie widziałem jego skoku, bo byłem akurat na górze - ze spokojem podszedł do sprawy nasz skoczek.

- Do konkursu na skoczni dużej postaram się podejść tak samo i zrobić dobrą pracę w obydwu skokach. Nie zrobię nic więcej niż potrafię - podkreślał.

- To będą dobre dni, poświęcone na trening, na regenerację, na przygotowanie się do konkursu - powiedział Stoch.

- Uważam, że jestem na bardzo dobrym poziomie. Skoki też są na dobrym poziomie, bo każdy skok oddaję podobny. Czasami brakuje odrobinę. Jeden dzień jest lepszy, drugi gorszy. Dziś zabrakło niewiele - mówił.

Z Lahti Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | MŚ w Lahti | skoki narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje