Morze łez w Zakopanem. Lanisek nie krył, co myśli o Stochu. Niesamowity gest
Niedzielny konkurs Pucharu Świata w Zakopanem polscy kibice zapamiętają na długo. Chociaż najlepszy z Polaków - Kacper Tomasiak - znalazł się dopiero na początku drugiej dziesiątki, to jednak te zawody miały zupełnie inny wymiar. Ostatni skok w cyklu na Wielkiej Krokwi oddał Kamil Stoch. Sceny, które rozegrały się po konkursie, wywołały ogromne wzruszenie. Wielki gest dla naszego mistrza wykonał zwycięzca konkursu - Anze Lanisek, który po raz kolejny pokazał klasę.

Po sobotnim konkursie duetów, w którym polscy skoczkowie - Dawid Kubacki i Kacper Tomasiak - zajęli 3. miejsce, nadzieje kibiców wzrosły. Na niedzielę zaplanowano konkurs indywidualny, w którym wszyscy wiedzieli, że z domową skocznią pożegna się w Pucharze Świata trzykrotny mistrz olimpijski, Kamil Stoch.
Warunki panujące w niedzielę na Wielkiej Krokwi były trudne zarówno dla zawodników, jak i kibiców. Dzień wcześniej wydano alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dotyczące intensywnych opadów śniegu i prognozy te w pełni się sprawdziły. Od rana w Zakopanem mocno sypało, a w trakcie trwania konkursu temperatura w stolicy Tatr wynosiła -8,5 stopni, a odczuwana nawet -15.
PŚ w Zakopanem. Wzruszające sceny na skoczni, wielki gest Laniska
Polscy skoczkowie nie mogą mówić o w pełni udanej rywalizacji. Do drugiej serii nie awansowali ani Dawid Kubacki, ani Kamil Stoch, co oznaczało, że ostatnim skokiem Stocha na Wielkiej Krokwi był ten oddany w pierwszej serii. Sam mistrz przyznał po konkursie, że wyobrażał sobie pożegnanie z polskimi kibicami inaczej, ale nie na wszystko ma się wpływ.
Najlepiej z "Biało-Czerwonych" wypadł Kacper Tomasiak, który po skokach na 126,5 m i 121 m zakończył zmagania na 11. miejscu. Zawody wygrał Anze Lanisek, a podium uzupełnili Jan Hoerl oraz Manuel Fettner.
W tym roku obsada w stolicy Tatr była nieco skromniejsza. Wielu zawodników po intensywnym Turnieju Czterech Skoczni postanowiło zrobić sobie przerwę. Jeszcze przed konkursem Anne Lanisek w rozmowie ze Skijumping.pl przyznał, że nie wyobrażał sobie odpuścić tego miejsca.
"Dla mnie Zakopane jest wyjątkowe. Czuję się tu jak w domu. Dodatkowo to ostatnie konkursy Kamila tutaj, więc nie chciałem tego przegapić. Nie mogło mnie zabraknąć. Podjąłem decyzję, że pojadę do Zakopanego, a odpuszczę sobie wyjazd do Sapporo" - zdradził.
Po dekoracji Słoweniec wykonał wielki gest w stronę polskiego mistrza. Przed licznie zgromadzonymi polskimi kibicami oznajmił, że swoje zwycięstwo dedykuje Kamilowi.
Bądź dumny z tego, co osiągnąłeś dla skoków narciarskich w Polsce. Wielkie, wielkie gratulacje za całą karierę. To zwycięstwo dedykuję Kamilowi
Spełnili marzenie Kamila Stocha. Tak pożegnało go Zakopane
Po konkursie dla Stocha przygotowano wyjątkową niespodziankę. Sam skoczek z Zębu przyznał, że miał pewne marzenie. "Chciałem oddać piękny i daleki skok, cieszyć się ze zwycięstwa, zaśpiewać hymn z kibicami i tak się z nimi pożegnać, ale pożegnałem się w inny sposób." - wyznał.
Częściowo udało się to osiągnąć. Tłum kibiców, oprócz głośnych słów "dziękujemy", odśpiewał hymn Polski - była to bardzo wzruszająca chwila.
"Nie ma takich słów, które wyraziłyby moją wdzięczność za wszystkie godziny, które tutaj spędziliście, mróz, w którym staliście, energię, którą wkładaliście w każdy okrzyk, w każde ciepłe słowo, w każdy doping. Za to wszystko serdecznie Wam dziękuję, z całego serca." - powiedział Stoch z łamiącym głosem.
I mam nadzieję, że takich chwil, tych najpiękniejszych, z Mazurkiem Dąbrowskiego, spędzicie tutaj jeszcze mnóstwo. Tego Wam życzę z całego serca
Z Zakopanego - Natalia Kapustka, Interia Sport.













