Reklama

Reklama

Morgenstern: Stoch lubi wyzwania i radzi sobie z presją

Trzykrotny mistrz olimpijski Thomas Morgenstern uważa, że Kamil Stoch wygra wszystkie konkursy narciarskiego Turnieju Czterech Skoczni. Ostatnie zawody w Bischofshofen rozpoczną się o 17. Austriak dodał, że Polacy jako drużyna w tym sezonie zrobią coś wielkiego.

Kamil Stoch da radę wygrać w Bischofshofen i zostać drugim w historii zawodnikiem, któremu udało się triumfować we wszystkich czterech konkursach Turnieju Czterech Skoczni?

Reklama

Thomas Morgenstern: Na pewno jest w formie i go na to stać. Trening i kwalifikacje pokazały, że ta skocznia mu pasuje. Będzie ciekawie i wydaje mi się, że mu się uda. To jest typ zawodnika, który lubi wyzwania, potrafi się w nich odnaleźć, kocha rywalizację, a w zeszłym roku, gdy triumfował w klasyfikacji generalnej imprezy, to jedyny konkurs wygrał właśnie w Bischofshofen. Zasłużył na taki wyczyn.

Myśli pan, że mentalnie udźwignie presję?

Ma w tej chwili przewagę 64,5 pkt nad drugim Andreasem Wellingerem, a to oznacza, że nie musi się martwić o końcowe zwycięstwo. Teraz jego jedynym zadaniem jest po prostu wyluzować. Zresztą on to potrafi zrobić. Zaimponował mi bardzo w drugim konkursie w Garmisch-Partenkirchen. Jeśli nie będzie jedynie myślał o tym, że koniecznie musi wygrać, to na pewno mu się uda.

Co znaczy dla skoczka narciarskiego wygrana w tej imprezie?

To jest coś bardzo szczególnego. Zwłaszcza za pierwszym razem. Stoch triumfował już przed rokiem i teraz na pewno towarzyszą mu całkowicie inne emocje. Gdy przeżywa się coś po raz pierwszy, jest to zawsze coś najpiękniejszego. Turniej jest jednak specyficznym cyklem. Cztery obiekty, osiem skoków, różne warunki atmosferyczne, dużo podróżowania, mało odpoczynku i to wszystko w ciągu ośmiu dni. Trudno to do czegokolwiek porównać.

To trudniej jest zwyciężyć w Turnieju Czterech Skoczni, czy zostać mistrzem olimpijskim?

W moim odczuciu najtrudniej w karierze jest zdobyć złoto igrzysk. Ma się na to tylko dwie szanse raz na cztery lata. Jak się nie ma szczęścia tego jednego dnia, wtedy trzeba czekać kolejne cztery lata. TCS odbywa się co roku i mimo że trzeba skoczyć osiem razy, to można pozwolić sobie na jakiś błąd. To oczywiście też bardzo trudne, ale mimo wszystko ciężej jest stanąć na olimpijskim podium.

Czy pana zdaniem forma Kamila Stocha i Polaków nie przyszła zbyt wcześnie? Przecież najważniejszą imprezą zimy są igrzyska olimpijskie w Pjongczangu, które rozpoczną się dopiero 9 lutego.

Lepiej za wcześnie niż wcale. Moim zdaniem ona się utrzyma. Tym bardziej, że chodzi tutaj o drużynę. Wszyscy zawodnicy są w równej, stabilnej dyspozycji. To daje psychicznie też pozytywnego kopa. Dawid Kubacki wygrał Letnią Grand Prix i widać, że znowu zaczyna błyszczeć. Wydaje mi się, że Polacy jeszcze coś wielkiego zrobią w tym sezonie.

A co się dzieje w austriackim teamie?

Nikt tego nie wie. Wydaje się, że wszyscy są w dobrej dyspozycji. Stefan Kraft był w znakomitej formie od początku sezonu. W pierwszym konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie coś się posypało. Miał 16 punktów straty do Kamila i wydaje mi się, że to bardzo źle na niego wpłynęło. Zależało mu strasznie na tym, żeby go dogonić w Garmisch-Partekirchen. Za bardzo chciał. A to jest najgorsza rzecz, jaką można zrobić w skokach narciarskich. Potem pojawiają się gorsze próby i trudno z tego kryzysu się wydostać.

Jak może pan skomentować słowa byłego szkoleniowca austriackiej kadry Alexandra Pointnera, który na każdym kroku krytykuje obecnego trenera Heinza Kuttina? Zarzuca mu, że zmarnował wiele lat jego pracy i zniszczył generację skoczków narciarskich.

Nie rozumiem, po co to robi, tym bardziej że nie jest blisko drużyny, nie wie, co się dzieje i nie zgadzam się z jego wypowiedziami. Kadra miała wiele problemów, z którymi musiała sobie poradzić. Gregor Schlierenzauer wraca po kontuzji, Andreas Kofler ma kłopoty zdrowotne. Tego nie bierze pod uwagę? A czemu w zeszłym roku nic nie mówił, kiedy Kraft zdobywał Kryształową Kulę? Czemu wtedy nie chwalił Kuttina? Nie lubię, gdy ktoś komentuje sprawy, nie wiedząc, co się dzieje w środku. Każdy w teamie pracuje teraz bardzo ciężko. Nikt przecież nie chce przegrywać. Atmosfera jest dobra, a teraz trzeba czasu.

W Bischofshofen rozmawiała Marta Pietrewicz

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Thomas Morgenstern

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje