Mógł zastąpić Kacpra Tomasiaka w Planicy. To dla niego przełomowy sezon
Brak Kacpra Tomasiaka w składzie na Puchar Świata w lotach narciarskich w Planicy sprawił, że trzeba było znaleźć innego juniora na jego miejsce, by nie stracić kwoty startowej dla naszego kraju. Jedynym kandydatem był tak naprawdę 19-letni Kamil Waszek z LKS Olimpia Goleszów, ale Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków, nie chciał ryzykować debiutu tego juniora w zawodach Pucharu Świata i to na bardzo niebezpiecznej Letalnicy. I chyba słusznie, choć Waszek notował ostatnio dobre starty.

Kamil Waszek w zawodach pod auspicjami Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) zadebiutował dopiero nieco ponad dwa lata temu. Skoczek LKS Olimpia Goleszów, której zawodnikami w przeszłości byli m.in.: Tadeusz Fijas, Jan Legierski, Apoloniusz Tajner i Władysław Tajner, był odkryciem ostatniego lata.
Pod koniec sierpnia Waszek zajął trzecie miejsce w zawodach FIS Cup w austriackim Villach. Wygrał wówczas Adam Niżnik, a drugi był Austriak Janni Reisenauer. Zawodnik wystąpił jeszcze w Szczyrku, ale potem zniknął. Jak się okazało, miał problemy z dyskopatią i przepukliną kręgosłupa. To kontuzja, która ciągnęła się od wielu miesięcy.
Kamil Waszek mógł pojechać do Planicy. Trener kadry nie chciał ryzykować
Waszek pod okiem trenera Krzysztofa Bieguna wyraźnie poprawił fazę lotu, ale ze względu na problemy z kręgosłupem, ma jeszcze duże braki motoryczne. Szkoleniowiec chwalił 19-latka za bardzo dobre czucie powietrza.
Wobec tego, że po upadku w Vikersund z kadry Polski na zawody PŚ w Planicy wypadł Kacper Tomasiak, Waszek był tak naprawdę jedynym kandydatem, który mógł być brany pod uwagę. By nie stracić kwoty startowej, Polska musiała znaleźć bowiem juniora na miejsce Tomasiaka. Trener kadry Maciej Maciusiak nie zdecydował się jednak zaryzykować. I słusznie.
- Nie jedzie Kacper, więc mamy mniejszą kwotę. Mógłbym wziąć innego juniora i wówczas znowu mielibyśmy sześciu zawodników, ale to nie ma sensu. Dać debiutować juniorowi w Pucharze Świata i to jeszcze na mamucie w Planicy, to byłoby szaleństwo, a ja się tego nie podejmę - mówił Maciusiak w rozmowie z Interia Sport.
Przełomowy sezon Waszka
Waszek ma udane ostatnie tygodnie. W zawodach Pucharu Kontynentalnego zdobył punkty, czym zapewnił sobie możliwość startu w Pucharze Świata. Wygrał też zdecydowanie Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży. W mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer był 18. indywidualnie, a w konkursie drużynowym zajął piąte miejsce razem z: Konradem Tomasiakiem, Szymonem Sarniakiem i Łukaszem Łukaszczykiem. Chwilę po tych zawodach stanął na podium Alpen Cup. Do tego w czasie Orlen Cup ustanowił rekord Średniej Krokwi.
Ten sezon jest dla mnie przełomowy, ale skąd się wziął taki wyskok? To po prostu solidna praca. Nie robiłem nic nowego. Stosowałem się do poleceń trenerów. I tyle. To wystarczyło do tego, by zacząć iść w górę. Nie ukrywam, że cieszy mnie ten progres. Jestem optymistycznie nastawiony przez kolejnym sezonem
Zapytany o ten rekordowy skok na Średniej Krokwi, w którym uzyskał 110,5 m w zawodach Orlen Cup, odparł: - Skok, jak skok. Było tylko trochę dalej niż normalnie.
Ciekawostką jest, jak Waszek trafił do skoków.
- Zobaczyłem busa, na którym namalowany był skoczek. Wtedy dowiedziałem się o tej dyscyplinie. I zapisałem się do klubu - przyznał Waszek, który jako dzieciak także pływał i grał w piłkę nożną.
Zobacz również:













