Mistrz świata skreślony przez Horngachera. Wysłał sygnał trenerowi. Cały świat to widział
Stefan Horngacher po tym sezonie pożegna się z reprezentacją Niemiec. Ostatnią wielką imprezą Austriaka będą igrzyska olimpijskie we Włoszech, na które Niemcy pojadą w ledwie czteroosobowym składzie. Horngacher miał trzech pewniaków i jedną niewiadomą, a więc wybór między Wellingerem a Geigerem. Postawił na tego pierwszego, a ten drugi błyskawicznie utarł mu nosa. Mistrz świata w lotach z 2020 roku sobotni konkurs w Willingen sensacyjnie zakończył na podium.

Reprezentacja Niemiec, podobnie jak reprezentacja Polski nie może powiedzieć, że ten sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich jest dla niej udany. Różnica jest taka, że Niemców na swoich plecach niesie dwóch skoczków - Philipp Raimund oraz Felix Hoffmann, a Polaków tylko jeden - Kacper Tomasiak.
Dodatkowo w ubiegły weekend zakończyła się niewiarygodna passa medali zdobywanych przez Stefana Horngachera na wielkich imprezach. Ta trwała jeszcze od czasów, gdy prowadził Kamila Stocha i spółkę. Z Mistrzostw Świata w Lotach Niemcy wrócili jednak bez, choćby jednego krążka.
"Prztyczek w nos" Horngachera. Sceny w Willingen
Nadzieje przed igrzyskami olimpijskimi Horngacher z pewnością opiera na wspomnianej wyżej dwójce. Oprócz nich musiał wybrać dwóch innych skoczków, których zabierze do Predazzo. Opcje były tylko trzy. Mowa o: Piusie Paschke, Andreasie Wellingerze oraz Karlu Geigerze. Ostatecznie padło na pierwszą dwójkę.
W momencie ogłoszenia decyzji nie budziła ona większych kontrowersji. Karl Geiger wysłał jednak trenerowi sygnał, że ten być może popełnił poważny błąd. Niemiecki skoczek sensacyjnie w sobotnim konkursie w Willingen osiągnął najlepszy wynik w tym sezonie - zakończył na trzecim miejscu.
Konkurs był nieco loteryjny, ale sam Geiger oddał dwa naprawdę imponujące skoki, pokazując, że wraca do formy. Wellinger również pokazał się z bardzo dobrej strony, bo ostatecznie zajął szóstą lokatę. Z kolei Paschke uplasował się na początku trzeciej dziesiątki.











