Medal Tomasiaka - wielki impuls dla polskich skoków. "Kamil Stoch namaścił następcę"
Kacper Tomasiak zdobył pierwszy medal dla reprezentacji Polski podczas igrzysk olimpijskich Mediolan - Cortina. Na skoczni normalnej 19-letni zawodnik wywalczył srebro. - Dla mnie to był symbol, kiedy Adam Małysz kończył karierę, a zastąpił go Kamil Stoch. Teraz dla Kamila to ostatnie igrzyska i jakby namaścił Kacpra, by zastąpił go na najbliższe 10-15 lat - uważa Kazimierz Bafia, sędzia międzynarodowy FIS i trener skoczków.

Andrzej Klemba, Interia: Jak przebiegał konkurs na normalnej skoczni okiem sędziego. Wydaje się, że nie było żadnych kontrowersji?
Kazimierz Bafia: Obiektywnie sędziowali lepiej niż w konkursie kobiet. Nie było może idealnie, ale dobrze arbitrzy się spisali. Wiało lekko z tyłu, było bezpiecznie, więc można było pozwolić na trochę wyższą belkę, by skoczkowie mogli poskakać. Gorzej jakby było raz w plecy, raz pod narty, to wtedy trzeba lepiej dobierać. A tu było wszystko stabilnie i dzięki temu był fajny konkurs. Chodzi też przecież o to, by kibice zobaczyli ładne i długie skoki. Zawsze można obniżyć belkę tym najlepszymi i tak się właśnie stało. W konkursie olimpijskim chyba wszyscy dostali dodatkowe punkty za wiatr z tyłu. Naprawdę było bardzo bezpiecznie.
W konkursie kobiet było więcej niedomówień, a w rywalizacji panów można byłoby się spierać o pół punktu, maksymalnie punkt po niektórych skokach.
Różnice były bardzo małe. W końcówce, kiedy decydowały się medale sędziowie wytrzymali ciśnienie?
- Też sędziowali dobrze. Choć trochę zdziwiły mnie bardzo wysokie noty dla Kacpra, ale to dobrze, bo mamy medal. Miałem kilka wątpliwości przy ocenach dla Jana Hoerla czy Norwega Forfanga, który lekko przycupnął. Nie było not 20 i to dobrze, bo jednak na normalnej skoczni lot jest krotki, pewnie z trzy sekundy. Było kilka 19 czy 19,5 i ja też bym przyznał takie noty. Także zobaczyliśmy dobre sędziowanie.
A sportowo było świetnie…
- Tak, znakomicie. Liczyliśmy po cichu na medal. Powiedzmy, że starsi zawodnicy zawiedli, ale młody sobie poradził i wytrzymał presję. I to jest super.
Przed tym drugim skokiem można było trochę drżeć,? To jednak chłopak, który ma dopiero 19 lat.
- Znam go, a raczej obserwuje go od dziecka. To młody chłopak, ale jest mocny psychicznie. On w tym wieku jeszcze nic nie musi. Może i właśnie to pokazał. Starsi zawodnicy mogli odczuwać presję, a on po prostu startował w zawodach.
W czym tkwi tajemnica jego sukcesu? W poprzednim sezonie miał problemy w Pucharze Kontynentalnym, a teraz jest wicemistrzem olimpijskim.
- Nie jest tak, że wyskoczył znikąd. Już w 2024 roku razem z Łukaszem Łukaszczykiem pokazali się podczas zimowych igrzysk olimpijskich młodzieży w Korei. Jedni wyskoczą wcześniej jak Austriak Embacher, a kolejni za chwilę.
Ale to chłopak, który nie był nawet na podium Pucharu Świata...
- I bardzo dobrze. Nie trzeba triumfować w zawodach Pucharu Świata, czy nawet klasyfikacji generalnej, by zdobywać medal olimpijski.
Prevc, Kobayashi, Lanisek czy Kraft nieraz wygrywali, a tu byli za plecami Kacpra.
To piękna historia, że tak młody zawodnik zdobywa medal. Legendy polskich skoków Adam Małysz czy Kamil Stoch w takim wieku jeszcze sukcesów nie odnosili.
- To prawda. Małysz w tym wieku to były inne czasy, inne warunki i inne wszystko. Może Stoch miał już łatwiej, bo za sprawą sukcesów Małysza był sztab szkoleniowy i wszystko lepiej poukładane. Cieszymy się, że młody potrafi i pokazał to w tak ważnym momencie. Ogólnie na podium stanęli młodzi zawodnicy poza Gregorem Deschwandenem. I generalnie kilku bardzo młodych skoczków błysnęło. Bo też wspomniany Embacher czy Nikaido. Na normalnej skoczni trzeba mieć mocne nogi i dobre wybicie. Młodzi pokazali, że mają więcej ognia niż starsi.
Skoro zna pan dość dobrze Kacpra, to jest zawodnik, który jest w stanie przez najbliższe lata osiągać kolejne sukcesy?
- Może nie znam go aż tak dobrze, a raczej obserwuje podczas różnych zawodów. On jest z Beskidów, ja z Podhala. Znam dobrze ojca, bo razem w wieży trenerskiej sporo czasu przesiedzieliśmy. Obserwuję Kacpra od jego pierwszych prób na skoczni w Szczyrku, jak zjeżdżał jeszcze na takich obcinanych nartach. I przez ten czas krok po kroku się rozwijał.
Spokojnie dorósł do tego wszystkiego i stał się świetnym sportowcem.
Od Adama Małysza pałeczkę przejął Kamil Stoch. Teraz trzykrotny mistrz olimpijski kończy karierę i można liczyć, że kolejnym w tej sztafecie pokoleń będzie Tomasiak?
- Dla mnie to był symbol, że jak Adam schodził z belki, to zastąpił go Kamil. Teraz kończy Kamil i mamy ogromną nadzieję, że Kacper dalej pociągnie polskie skoki. Jest jeszcze Paweł Wąsek i kilka młodych talentów. Kacper jest jak na razie najbardziej wybitny z nich. To jakby namaszczenie Kamila, by Kacper zastąpił go na najbliższe 10-15 lat.
Dla polskich skoków ten medal to wielki bodziec?
- W tym sezonie widzieliśmy, co się działo. Jest mizeria, także rzeczywiście ten medal to wielka motywacja i można uwierzyć, że nie jest całkiem źle. Mam nadzieję, że do Kacpra dołączą za rok, dwa lata Łukasz Łukaszczyk czy Klemens Joniak, a może ktoś inny. Mamy sporo młodzieży, tylko nie mogą się rozwinąć, ale Kacper pokazał rówieśnikom. Jeszcze rok temu przegrywał z Łukaszczykiem, a teraz zdobył medal olimpijski. Łukasz jest po zabiegach, wróci po przerwie i wierzę, że też się rozwinie. A sukces Kacpra tylko może w tym pomóc.



















