Małysz zadzwonił do Maciusiaka. Krótki komunikat do trenera. "Było nam przykro"
O minionym sezonie w Pucharze Świata w skokach narciarskich polscy kibice chcieliby zapomnieć jak najszybciej. Reprezentanci biało-czerwonych z wyjątkiem Kacpra Tomasiaka spisali się bardzo słabo, a jedynym przebłyskiem radości były igrzyska olimpijskie. Maciej Maciusiak zdradził, czy w trakcie sezonu otrzymywał wsparcie od prezesa PZN, Adama Małysza i opowiedział, co kilka miesięcy temu usłyszał od legendy skoków.

Nie tak miał wyglądać miniony sezon w skokach narciarskich w wykonaniu Polaków. Po tym, jak Thomas Thurnbichler został zastąpiony na stanowisku szkoleniowca kadry przez Macieja Maciusiaka wierzono, że sytuacja ulegnie poprawie. Tak się jednak nie stało i z każdym kolejnym konkursem Pucharu Świata nadzieje na lepsze skoki malały. Mało kto wierzył również, że biało-czerwoni odniosą sukces na igrzyskach olimpijskich.
Jednak wystrzał formy Kacpra Tomasiaka oraz Pawła Wąska sprawił, że sezon w jakimś stopniu został uratowany. Bo nawet w najlepszych czasach polskich skoków przywiezienie trzech medali olimpijskich uznawano za ogromny sukces. A co dopiero, gdy skoczkom szło jak po grudzie. Medale we Włoszech nie zatrzymały krytyki Maciusiaka i wciąż pojawiają się głosy, że szkoleniowiec powinien zostać zwolniony.
Maciusiak o relacjach z Małyszem. To usłyszał od prezesa PZN
Na taki ruch ze strony PZN na ten moment się nie zanosi i trudno podejrzewać, aby przed kolejnym sezonem miało dojść do zmiany. Potwierdzają to słowa Maciusiaka, który po gali Polskiego Komitetu Olimpijskiego, podsumowującej sezon zimowy i zimowe igrzyska olimpijskie mówił o planach na najbliższe tygodnie. W rozmowie z Eurosportem wyjawił również, że nieustannie otrzymywał wsparcie od prezesa PZN.
- Wiemy, co by było gdyby Kacper i Paweł nie zdobyli tych medali olimpijskich - zaczął szkoleniowiec polskiej kadry. - Stało się zupełnie inaczej. Prezes nas cały czas wspierał. Pamiętam, jak przed mistrzostwami świata w lotach, gdy wiedzieliśmy, że skład nie jest optymalny, prezes do mnie dzwonił i powiedział: "Maciek, mi się tylko dostaje i Tobie za wszystko i komentarze". Było nam w tym momencie bardzo przykro, że tak się dzieje. Powiedziałem wówczas, że karta się jeszcze odwróci i prezes wierzył w nas do końca - zdradził Maciusiak.
Z całego serca muszę mu podziękować, że w nas nie zwątpił. Na pewno czuje dumę, że w skokach znów przywieźliśmy medale. I to nie jeden, a trzy
A co w najbliższej przyszłości? - Plan już powstał. Na pewno jest złość. I w sztabie i u zawodników. Bierzemy się do ciężkiej pracy i będziemy chcieli ponownie odwrócić tę kartę, co udało się zrobić na igrzyskach. Większą wagę przyłożymy do tego, żeby występy w Pucharze Świata były znacznie, znacznie lepsze - zakończył Maciusiak.















