Małysz prosto z mostu o Tomasiaku. Tego było mu szkoda, już nawet nie kryje
Kacper Tomasiak w niedawno zakończonym sezonie już na stałe zapisał się w historii nie tylko polskich skoków narciarskich, ale i całego polskiego sportu. Nastolatek sięgnął podczas igrzysk olimpijskich po trzy medale, następnie został wicemistrzem świata juniorów. Zwieńczenie zimowych zmagań należało jednak do tych z gatunku pechowych. Nie kryje tego nawet Adam Małysz, który wrócił do niezbyt miłych scen z końcówki kampanii 2025/26. "Szkoda" - wyznał prezes PZN.

Legendzie polskich skoków narciarskich chodziło o upadek nastoletniego talentu w Vikersund. To właśnie on spowodował, że Bielszczanin nie pojawił się podczas kończącego sezon weekendu w Planicy. Gdyby było inaczej, polscy kibice byliby świadkami wzruszających scen. Na emeryturę przechodził Kamil Stoch, więc świeżo upieczony trzykrotny medalista olimpijski pożegnałby na Letalnicy starszego kolegę, zapewne dalekimi lotami.
"Nic tylko się cieszyć, że mamy zawodnika takiego pokroju, który już odnosi sukcesy. Rzadko komu zdarza się zdobyć trzy medale olimpijskie w wieku 19 lat. Szkoda, że Kacper nie wystartował na koniec sezonu w Planicy, bo mogło być nawiązanie do historii z 2011 roku, gdy Kamil mnie pożegnał, kiedy kończyłem karierę" - powiedział Adam Małysz w wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej.
Prezes krajowej federacji, poruszając wątek bohatera z Predazzo, nie mógł pominąć także najważniejszej zimowej imprezy czterolecia. Utalentowany zawodnik błysnął tam nie tylko indywidualnie, ale też drużynowo, bo z Pawłem Wąskiem sięgnął po srebro w duetach. "Dwa tygodnie przed igrzyskami odpuścili starty w Pucharze Świata i trenowali. To było kluczowe" - zauważył Adam Małysz.
To były piękne igrzyska dla polskich skoczków. Zaskoczyli wszystkich
"Można powiedzieć, że jesteśmy zwycięzcami, bo nikt nie spodziewał się, że Polska zdobędzie trzy medale w skokach. Igrzyska są co cztery lata i trudno przygotować formę na dany moment. Jest wiele niewiadomych i rzeczy, które mogą potoczyć się zupełnie inaczej, dlatego trzeba zrobić wszystko w tym kierunku, żeby to się udało" - dodał wyraźnie zadowolony działacz, który szykuje niespodziankę dla kibiców.
Radosne ogłoszenie ma nastąpić jeszcze w kwietniu. Mówi się o powrocie Stefana Horngachera do kraju nad Wisłą. Szczegóły zna jednak tylko Adam Małysz i jego zaufani ludzie. Fani jeszcze muszą uzbroić się w cierpliwość.












