Małysz mówi o problemie Tajnera. Byli na szczycie. Dziś ze sobą nie rozmawiają
Ćwierć wieku temu uwielbiała ich cała sportowa Polska. Dzisiaj obaj zawdzięczają swoją pozycję temu, na co wspólnie wtedy zapracowali. Po latach nie kwapią się jednak do współpracy. Wzajemne relacje uległy erozji. Apoloniusz Tajner nie odbiera telefonu, kiedy dzwoni Adam Małysz. - Nie mam pojęcia, z czego wynika jego obecna postawa i uważam, że to wobec mnie nie jest fair - mówi w rozmowie z WP Sportowe Fakty główny bohater "Małyszomanii".

Przed kilkoma dniami doszło w Polskim Związku Narciarskim do zmiany prezesa. Adama Małysza zastąpił Apoloniusz Tajner. Roszada harmonijna i w dobrym klimacie? Niestety nie tym razem.
Część kibiców i obserwatorów liczyła, że były trener zaproponuje byłemu podopiecznemu objęcie jakiejś funkcji w związku. Nic takiego jednak nie nastąpiło. I na taki scenariusz w przewidywanej przyszłości się nie zanosi.
Tajner nie odbierał telefonów od Małysza. Tak się wytłumaczył
Tajner unika kontaktu, nie rozmawia. Małysz: "Uważam, że to wobec mnie nie jest fair"
Czy "Orzeł z Wisły" planuje wrócić do federacji w bardziej sprzyjających okolicznościach?
- Nigdy nie mów nigdy - odpowiada w rozmowie z WP Sportowe Fakty. - Na razie muszę psychicznie odpocząć i dojść do siebie w stu procentach. Nie miałem propozycji ze związku. Prezes Tajner, jak wspominałem podczas spotkania w PZN-ie, uciął kontakt, nie odbiera telefonów.
Skąd taka niechęć do nawiązania kontaktu? Małysz widział tłumaczenia Tajnera. Ale nie brzmią one dla niego wiarygodnie.
- Czytałem tylko jego wypowiedzi, że nie chciał nieświadomie na nic wpływać, że czuł się niepotrzebny. Tyle że rok temu rozmawialiśmy zupełnie normalnie i wtedy nie mówił o negatywnych odczuciach. Na samym początku, kiedy zostałem prezesem, zaproponowałem mu pozostanie w związku. Miałem na to pomysł. Jednak jego wizja nie była zbieżna z moją i koncepcja się rozsypała. To jednak nie tak, że w ogóle nie mieliśmy kontaktu - opowiada Małysz.
Tajner wraca do roli prezesa związku po czterech latach przerwy. Jego wybór okazał się formalnością, ponieważ innych kandydatów nie było. 72-latek obejmuje stanowisko, na którym zasiadał już w okresie 2006-22.
- Nie mam pojęcia, z czego wynika jego obecna postawa i uważam, że to wobec mnie nie jest fair - zaznacza Małysz. - Uważam, że kiedy są jakieś nieporozumienia, to należy o nich rozmawiać. Inaczej niczego dobrego się nie wypracuje. Ale to już nie mój problem, tylko prezesa Tajnera.













