Małysz jasno ws. Horngachera, taką rolę miał pełnić w Polsce. "Miałby być"
Bardzo głośno w ostatnim czasie jest w Polsce o Stefanie Horngacherze i jego powrocie do pracy w Polskim Związku Narciarskim. Mimo ambitnych planów aktualnego prezesa, Adama Małysza naprzeciw stanął zarząd, który odmówił jego zatrudnienia przed wyborami. Pod znakiem zapytania stała rola, jaką miałby pełnić Austriak. Według najnowszych doniesień chodzi o "trenera koordynatora". Były skoczek narciarski potwierdził je i zdradził, o co dokładnie chodzi.

Prawdziwe trzęsienie ziemi w ostatnich tygodniach przechodzą polskie skoki narciarskie. W końcu po czterech latach prezesury w Polskim Związku Narciarskim ze stanowiskiem pożegna się Adam Małysz. 48-latek już jakiś czas temu zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o reelekcję, a największe szanse na jego zastąpienie ma Apoloniusz Tajner.
Do tego ze sporym echem niesie się sprawa Stefana Horngachera. Austriak po zakończeniu pracy na stanowisku trenera reprezentacji Niemiec miał trafić do Polski, lecz jego zatrudnienie tak naprawdę na ostatniej prostej zablokował zarząd. Z tego względu musi on poczekać do czerwca, gdy odbędą się wybory, na których zostanie wybrany nowy skład, który zdecyduje, czy warto go zatrudniać.
Poza tym pod znakiem zapytania stała rola, jaką miałby pełnić w Polsce znany szkoleniowiec. W mediach przewijało się stanowisko dyrektora sportowego. To jednak nie kojarzy się dobrze ze względu na nieudaną przygodę z Alexanderem Stoeklem. Z czasem na jaw wychodziły nowe informacje, aż w końcu pojawiły się szczegóły. 56-latek miałby zostać trenerem-koordynatorem.
Małysz stanowczo o pracy Horngachera. "Doradza i spina w całość"
W całej sprawie głos zabrał Adam Małysz. Jeszcze aktualny prezes Polskiego Związku Narciarskiego w rozmowie z portalem skijuping.pl rozwinął, jak dokładnie pracę w Polsce wyobraża sobie Horngacher, jeśli faktycznie zostanie zatrudniony. Jak tłumaczył, będzie to właśnie trener-koordynator.
- Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie - kiedy rozmawiałem z nim o tym, jak wyobraża sobie swoją rolę w tym projekcie, czy miałby być dyrektorem sportowym, menedżerem i tak dalej, powiedział jasno: nie. Chce przyjść jako trener, tylko w roli trenera-koordynatora. Czyli trochę na wzór tego, jak dziś pracuje nasz Daniel Kwiatkowski przy juniorach. Jest trochę takim selekcjonerem, ma szeroką kadrę i osoby pracujące, a jednocześnie wybiera zawodników na zgrupowania czy zawody - powiedział.
Taka rola miałaby nie ograniczać się jedynie do kadry A, lecz także wspomagać kadrę B i juniorów. W skrócie chodzi o doradzanie i wspomaganie trenerów, aby wszystko wychodziło możliwie jak najlepiej.
- Stefan miałby być takim "mózgiem" całego systemu. Kimś, kto pracuje nie tylko z kadrą A, ale też wspiera kadrę B i juniorów, doradza trenerom i spina to wszystko w całość - dodał.

















