Mały "triumf" Stocha w Planicy. Cel mistrza zrealizowany. Potrzebował sporo szczęścia
W czwartek oficjalnie rozpoczął się ostatni weekend Kamila Stocha w cyklu Pucharu Świata. Przez czwartkowe kwalifikacje przebrnęło trzech Polaków. Byli to właśnie Stoch, ale także Aleksander Zniszczoł i Piotr Żyła. Świętować mógł jednak tylko Kamil Stoch. Nasz mistrz zrealizował bowiem swój cel, o którym otwarcie mówił. Całe zawody wygrał Domen Prevc.

Kamil Stoch rozpoczął ten sezonu Pucharu Świata od kilku naprawdę udanych występów. Po skokach w Lillehammer oraz Falun wydawało się, że nie sposób wykluczyć nawet walkę Stocha o czołowe lokaty w najbliższym czasie. Tak się jednak nie stało. Stoch rozregulował się w Ruce i do poziomu z początku sezonu już nie wrócił.
Przed swoim ostatnim weekendem w cyklu Pucharu Świata na skoczni w Planicy Stoch otwarcie przyznawał, że ma już po prostu dość skoków. Mimo tych problemów nasz mistrz zdołał przebrnąć przez czwartkowe kwalifikacje do piątkowego konkursu. Zajął w nich ostatnie - 40. miejsce.
Zniszczoł i Stoch wypadli, ale to nie koniec emocji. Żyła w drugiej serii
Oprócz Stocha prawo startu w piątkowych zawodach zapewniło sobie dwóch naszych skoczków. Z występami Aleksandra Zniszczoła i Piotra Żyły nikt nie wiązał jednak wielkich nadziei. Te z pewnością można było mieć, patrząc na walkę o Małą Kryształową Kulę. Do tej z pole-position podchodził nieoczekiwanie Stephan Embacher.
Przed piątkowym konkursem odwołano serię próbną z powodu zbyt mocno wiejącego wiatru. Same zawody ruszyły jednak bez opóźnień. Jako pierwszy Polak na belce pojawił się Aleksander Zniszczoł, który trafił na słabe warunki. Nie poradził sobie z nimi i wylądował już na odległości 194,5. metra.
Z takim wynikiem nie było mowy o walce w drugiej serii. Podobnie sytuacja kształtowała się w przypadku Stocha. Wielokrotny triumfator zawodów w Planicy swój piątkowy lot zakończył półtora metra wcześniej. To oznaczało, że jego w drugiej serii również z pewnością nie obejrzymy.
Takich wątpliwości nie było jednak w kontekście najlepszego z polskich lotników, a więc Piotra Żyły. Skok zakończony na odległości 209. metrów zapewnił Żyle awans do drugiej serii, choć z dalekiej pozycji. Wówczas na prowadzeniu w konkursie był Japończyk Ren Nikaido po locie zakończonym na odległości 232. metrów.
Zmieniło się to dopiero po próbie Domena Prevca. Słoweniec osiągnął dokładnie taką samą odległość jak Japończyk, ale zrobił to w zdecydowanie gorszych warunkach. Wyprzedził rywala o ponad 11 punktów. Co najważniejsze z perspektywy Prevca gorzej od niego zaprezentował się Stephan Embacher. Austriak po pierwszej serii był dopiero dziewiąty.
Walka Żyły. Wzrok na Hauswirtha, Embachera i Prevca
W drugiej odsłonie piątkowej rywalizacji wzrok polskiego kibica musiał być zwrócony nie tylko na Piotra Żyłę. Istotne było bowiem także to, jak spisze się 19. po pierwszej serii Sandro Hauswirth. To Szwajcar w piątek miało bowiem szansę na dogonienie Stocha i Żyły w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
Sam Żyła sobie w tej kwestii za bardzo nie przeszkodził. Polak osiągnął bowiem 210,5. metra i po swojej próbie był drugi. Ze zdecydowanie lepszej strony pokazał się Szwajcar. 25-latek pofrunął bowiem na odległość 223. metrów i już po lądowaniu stało się jasne, że wyprzedzi Żyłę w "generalce".
Przed atakiem Szwajcara obronił się Kamil Stoch. Polak, choć w drugiej serii nie skakał, to utrzymał wystarczającą przewagę nad rywalem i tym samym zapewnił sobie prawo startu w kończącym sezon niedzielnym konkursie, w którym wystąpi najlepsza trzydziestka dostępnych skoczków w klasyfikacji Pucharu Świata.
Kilka minut po próbie Hauswirtha sygnał do walki o zwycięstwo wysłał 13. po pierwszej serii Anze Lanisek. Słoweniec pofrunął na odległość 235. metrów. Zrobił to w wybitnym stylu i wysunął się na pewne prowadzenie. Pięć metrów dalej swój lot zakończył Stephan Embacher, ale swojej próby nie ustał.
Słoweńca wyprzedził dopiero Daniel Tschofenig. Austriak ruszał z obniżonego rozbiegu, ale w niczym mu to nie przeszkodziło. Wylądował na odległości 233,5. metra przy wietrze w plecy i wyszedł na prowadzenie z gigantyczną przewagą. To już był realny atak na miejsce na podium.
To potwierdzone zostało po locie Naokiego Nakamury. Na górze skoczni pozostało już tylko dwóch skoczków. Jako pierwszy Tschofeniga wyprzedził Ren Nikaido. Japończyk pofrunął na odległość 233. metrów i musiał czekać na to, co zrobi Prevc. Słoweniec nie pozostawił złudzeń. Z obniżonego rozbiegu osiągnął 230,5. metra i wygrał z gigantyczną przewagą.
Wyniki piątkowego konkursu lotów w Planicy:
1. Domen Prevc - 471.4 pkt
2. Ren Nikaido - 451.3 pkt
3. Daniel Tschofenig - 443.5 pkt
...
29. Piotr Żyła - 376.0 pkt
36. Aleksander Zniszczoł - 173.4 pkt
38. Kamil Stoch - 170.8 pkt











