Maciusiak zdecydował ws. Vikersund. "Myślałem, że w ogóle nie pojedziemy"
Zakończył się mocno loteryjny weekend Pucharu Świata w Oslo. Polscy skoczkowie w stolicy Norwegii odgrywali raczej drugoplanowe role, jednak ostatecznie czterech z nich wyjedzie z tego miasta z punktami do klasyfikacji generalnej cyklu. Przed zawodami na Vikersundbakken głos zabrał Maciej Maciusiak. Polski szkoleniowiec wyjawił, których zawodników zabierze ze sobą na mamucią skocznię. Z jego ust padły bardzo gorzkie słowa.

Holmenkollbakken pokazała w ten weekend swoje drugie oblicze. Podczas gdy większość skoczków narciarskich skocznie w stolicy Norwegii wspomina raczej dobrze, tym razem jedno z największych skandynawskich miast z pewnością opuszczą oni z mieszanymi uczuciami. Po mocno loteryjnym sobotnim konkursie niedzielna rywalizacja okazała się jeszcze bardziej "emocjonująca".
Choć z początku nic nie zwiastowało tego, jak trudne będą warunki na obiekcie w Oslo, z każdą kolejną minutą kibice, dziennikarze i sami zawodnicy utwierdzali się w tym, że o punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata będzie tego dnia ciężko.
Panowie oprócz rywali musieli także walczyć z mocnymi podmuchami wiatru. Zdarzało się, że w trakcie skoku wielu zawodników dosłownie ratowało się przed upadkiem. I choć obyło się bez poważniejszych incydentów, o sprawiedliwej rywalizacji nie można tu było mówić.
Upust emocjom po nieudanej próbie dał Johann Andre Forfang, który z impetem rzucił swoją torbą o ławeczkę, Philipp Raimund natomiast całkowicie zrezygnował z oddania skoku, a z jego ust padły mocne słowa. "To nie była decyzja trenera, tylko moja. Powiedziałem, że nie chcę zrobić sobie krzywdy na tej skoczni. Za dużo jest dla mnie na szali. Chcę pozostać zdrowy. Widziałem kilka bardzo niebezpiecznych lotów i sam nie czułem się dobrze, dlatego uznałem, że dziś nie skaczę" - wyznał w rozmowie z Dominikiem Formelą ze "skijumping.pl".
Ostatecznie jury zdecydowało się odwołać drugą serię konkursową, a z triumfu cieszył się Tomofumi Naito. Drugi był Anze Lanisek, a trzeci Antti Aalto. Punkty do klasyfikacji generalnej zdobyło czterech "Biało-Czerwonych" - Paweł Wąsek był 21., Kacper Tomasiak zajął 24. miejsce, Kamil Stoch zakończył rywalizację na 28. pozycji, a Maciej Kot był 29. ex aequo z Joergenem Oliverem Stroemem.
Maciej Maciusiak skomentował decyzję sędziów. "Były porywy"
Po jednoseryjnym konkursie głos zabrał Maciej Maciusiak. Trener polskiej kadry skoczków przyznał, że odwołanie serii finałowej niedzielnych zawodów było najlepszą decyzją, jaką organizatorzy mogli podjąć. "Naprawdę było niebezpiecznie, może sama siła wiatru nie była aż tak mocna, ale były te porywy. Bardzo zmieniało i szczególnie na tej skoczni, gdzie tworzą się te turbulencje, bywało bardzo niebezpiecznie" - stwierdził.
Szkoleniowiec nie ukrywał, że "Biało-Czerwonym" nieco się poszczęściło - aż czterech Polaków zdobyło punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, jednak była to raczej kwestia szczęścia, aniżeli dalekich skoków. "No nie da się ukryć, nie szło nam najlepiej tutaj w Oslo poza jednym, można powiedzieć, Kacpra Tomasiaka skokiem pierwszym, gdzie był w TOP4, wczoraj gorsze próby i dzisiaj te kwalifikacje, to troszkę złości było, ale pozbieraliśmy się na popołudnie. Może nie tak, jak byśmy chcieli, ale na to, co nas było dzisiaj stać, to tak chłopaki skoczyli" - oznajmił.
Ta sama szóstka na Vikersund
Maciusiak zapowiedział przy okazji, że w Vikersund zobaczymy tych samych zawodników, a więc Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska, Kamila Stocha, Macieja Kota, Piotra Żyłę i Aleksandra Zniszczoła. Trener z początku mocno głowił się, czy nasza kadra w ogóle powinna jechać na loty na Vikersundbakken, ostatecznie jednak zdecydował, że on i jego podopieczni nie będą odpuszczać i o punkty do klasyfikacji generalnej walczyć będą do samego końca.
"Dla Kacpra Tomasiaka na pewno będzie to coś nowego, pierwszy raz na lotach, a reszta zobaczymy. Piotrek Żyła znów w tym roku radzi sobie nieźle. A co do reszty, tak powiem szczerze, że też myślałem nad tym po dzisiejszych kwalifikacjach. Ale jest decyzja, że jedziemy, będziemy walczyć, bo chłopaki też są, to nie jest tak, że nie idzie i że chcieliby odpuszczać. W końcówce sezonu damy z siebie wszystko oczywiście. Każdy już troszeczkę zmęczony, ale zawsze ta nadzieja, że w następnych zawodach będzie lepiej. (...) Rano myślałem, że w ogóle nie pojedziemy, pojedziemy z Kacprem może" - wyznał.











