Do inauguracyjnego konkursu Letniego Grand Prix w Wiśle przystąpiło aż dziesięciu reprezentantów Polski. Testowany przez FIS nowy format zawodów sprawił, że rywalizacja odbyła się bez kwalifikacji. Po seriach treningowych zawodnicy od razu przystąpili do pierwszej serii konkursowej. Awans do finału wywalczyła połowa startujących "Biało-Czerwonych"
- Same rezultaty - Sami wiemy, że nie przywiązujemy do nich większej uwagi. Bardziej skupiamy się na skokach, a muszę szczerze powiedzieć, że technicznie nie wyglądały one tak dobrze jak na treningach. Niestety, te skoki treningowe nie przełożyły się na konkurs. - ocenił po konkursie Maciej Maciusiak.
Polacy bez błysku w Wiśle. Trener znalazł pozytywy po konkursie
Do drugiej serii nie awansował m.in. Piotr Żyła, który uzyskał 116 metrów. Po swojej próbie wyraźnie nie był zadowolony i nie zatrzymał się na rozmowy z dziennikarzami. Trener reprezentacji zwrócił jednak uwagę na coś innego.
- Piotrek Żyła nie dostał się do drugiej serii, ale mimo wszystko oddał jeden z lepszych skoków w ostatnim czasie. Podobnie Dawid - to był dla niego naprawdę dobry konkurs - podkreślił Maciusiak.
Rywalizacja odbywała się w nietypowych, jak na skoki narciarskie, warunkach. Zawodnikom towarzyszył ponad 30-stopniowy upał, a podczas treningów dodatkowym utrudnieniem był zmienny wiatr.
- To kolejny raz pokazuje, jak bardzo sprzęt jest uzależniony od warunków. Minimalny ruch powietrza z tyłu na całej długości skoku i nie ma szans na daleki lot. Oczywiście widzimy też, że był to bardzo wyrównany konkurs - podsumował szkoleniowiec.
Kamil Waszek dostał kolejną szansę od trenera
Na niedzielę zaplanowano drugi konkurs w Wiśle. Trener będzie mógł wystawić sześciu zawodników. Pięciu z nich wyłoniono na podstawie sobotnich wyników, natomiast ostatnie miejsce przypadło Kamilowi Waszkowi, który w Wiśle debiutuje w Letnim Grand Prix.
Nie dla wszystkich był to oczywisty wybór, jednak młody skoczek już podczas treningów pokazał się z bardzo dobrej strony. W jednej z serii zajął 15. miejsce, dając trenerowi wyraźny sygnał, że zasługuje na kolejną szansę.
Widać, że Kamil chyba za bardzo chciał dzisiaj. Pokazał już w skoku treningowym, że nie wyglądało to tak dobrze jak podczas tych luźniejszych treningów, ale mimo wszystko mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że spośród naszych reprezentantów prezentował się dziś podczas treningów najlepiej
Skoki narciarskie. Maciusiak wskazał problem Tomasiaka
Najlepiej z reprezentantów Polski zaprezentował się lider kadry, Kacper Tomasiak, który zakończył rywalizację na 7. miejscu. Szkoleniowiec zwrócił uwagę na jeden aspekt.
- Kacper miał dziś niewielkie problemy z pozycją najazdową, szczególnie w dwóch pierwszych skokach. Z próby na próbę wyglądało to jednak coraz lepiej. Przy innej belce startowej siadał nieco bardziej z tyłu i pojawiały się błędy, ale mimo to potrafił walczyć. Gdyby wszystko zagrało, mógł nawet bić się o podium - ocenił.
W niedzielę rywalizację ponownie rozpoczną skoczkinie, których konkurs zaplanowano na godzinę 11:30. Mężczyźni przystąpią do zawodów o 14:45. Polskę reprezentować będą: Kacper Tomasiak, Dawid Kubacki, Maciej Kot, Klemens Joniak, Paweł Wąsek oraz Kamil Waszek.
Z Wisły - Natalia Kapustka, Interia Sport.















