Maciej Maciusiak zdradza kulisy decyzji, która dała podium. "Była trudna, ale sprawiedliwa"
Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków narciarskich, miał powody do zadowolenia. Kacper Tomasiak i Dawid Kubacki stanęli bowiem na podium konkursu duetów w Pucharze Świata w Zakopanem. Szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że zabrakło kilku najlepszych zawodników, ale jednak jest zdania, że ten sukces może tchnąć wiarę w naszych skoczków. Odniósł się też do kontrowersji związanych z wyborem składu na konkurs mikstów.

W skrócie
- Maciej Maciusiak wyjaśnia kulisy decyzji o składzie na konkurs duetów w Zakopanem.
- Polscy skoczkowie zdobyli trzecie miejsce, co jest dużym sukcesem pomimo nieobecności najlepszych rywali.
- Decyzja o powołaniu Dawida Kubackiego była trudna, ale trener uznał ją za sprawiedliwą.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kacper Tomasiak i Dawid Kubacki uradowali polską publiczność. Nasi zawodnicy wywalczyli trzecie miejsce w konkursie duetów w czasie zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem.
O ile obecność w drużynie 18-latka nie była zaskoczeniem, to dla wielu postawienie na Kubackiego było już sensacyjną decyzją. Trener jednak tłumaczył, jakie były kryteria, bo pojawiały się informacje o drugim dnie jego decyzji.
Maciej Maciusiak: to była trudna decyzja, ale chcieliśmy być sprawiedliwi
Odetchnąłeś, bo jednak czekaliście na to pierwsze podium w Pucharze Świata?
- Na pewno tak, bo wiemy, jak ten sezon wygląda, a tymczasem wywalczyliśmy podium przed własną publicznością. Idzie nam ciężko od początku, a to podium jest nagrodą za ciężką pracę zawodników i całego sztabu. To cieszy, ale wiemy, że przed nami jeszcze dużo pracy. Celem są zimowe igrzyska olimpijskie, ale też mistrzostwa świata w lotach. Musimy się pozbierać i to podium było nam wszystkim potrzebne.
Długo zastanawiałeś się nad składem?
- To była dla mnie trudna decyzja. Wszyscy bowiem liczyli na to, że wystąpi Kamil Stoch. Wiemy, ile Kamil zrobił dla tego miejsca. Chcieliśmy być jednak sprawiedliwi. W piątek mieliśmy zebranie i na nim zakomunikowaliśmy, że pewny start w duetach ma Kacper Tomasiak. Reszta miała walczyć w treningach i kwalifikacjach. Po nich wybór padł na Dawida Kubackiego, który był najrówniejszy. Widzieliśmy też piątkowe skoki treningowe. To była trudna decyzja, ale sprawiedliwa.
Dopytujemy, bo pojawiały się informacje, że najpierw miały decydować kwalifikacje, a potem okazało się, że jednak seria treningowa i kwalifikacje?
- Nie wiem, skąd takie informacje. Kryteria były jasne. Pod uwagę braliśmy też Maćka Kota, czy Kamila. Maciek z Dawidem byli bardzo blisko siebie w kwalifikacjach. W serii treningowej Dawid był zdecydowanie lepszy. I to na niego postawiliśmy.
Nie było ani chwili zawahania?
- Było zawahanie. Oczywiście dyskutowaliśmy wszyscy razem z Michalem Doleżalem. Zostawmy to. Jutro jest nowy dzień. Wszyscy liczymy na to, że Kamil pozbiera się do niedzieli. Przyjdzie na skocznię z luzem i będzie walczył. Wszyscy chcemy widzieć Kamila uśmiechniętego, radosnego, którego skoki cieszą.
Jak Kamil przyjął tę decyzję?
- Po zakończeniu kwalifikacji mieliśmy pięć minut na podjęcie decyzji. Zawodnicy najpierw mieli otrzymać ode mnie informację przez radio. Kamil wie, czym się to je. Nie czuł się chyba w sobotę na siłach. Nie mieliśmy jeszcze okazji na dłuższą rozmowę.
Zbliża się czas wyboru kadry na zimowe igrzyska olimpijskie. Ile może zatem ważyć podium Dawida Kubackiego w tej sytuacji?
- Będziemy patrzyć na całość, a nie tylko na konkursy w Zakopanem. Nawet nie wiem, jak na to pytanie odpowiedzieć. Dawid skakał w sobotę solidnie. Zdecydowanie lepiej, jak na Turnieju Czterech Skoczni. Lepiej pchał do progu, ale te skoki były jeszcze spóźnione. Kacper od drugiego skoku radził sobie wyśmienicie.
To podium może dużo zmienić w głowach zawodników?
- Oczywiście. Na każde zawody jedziemy po to, by walczyć o podium. Teraz je mamy, ale zdaję sobie sprawę z tego, że teraz nie było najlepszych Niemców i Japończyków. Można powiedzieć, że Austriacy nie potrafią się bawić, bo byli dużo przed wszystkimi. Pięć kolejnych zespołów walczyło o podium i z tego względu to był ciekawy konkurs dla kibiców, a dla nas nerwowy do samego końca.
W Zakopanem - rozmawiał Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












