Maciej Maciusiak skomentował powrót Stefana Horngachera do Polski. Jasny cel na zimę
Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków narciarskich, był gorącym orędownikiem sprowadzenia do naszego kraju Stefana Horngachera. W poniedziałek (4 maja) zarząd Polskiego Związku Narciarskiego postanowił dać zielone światło na zatrudnienie Austriaka, który przez siedem ostatnich lat pracował w Niemczech. - Chcemy się rozwijać, a Stefan jest tego gwarantem - powiedział Maciusiak w rozmowie z Interia Sport, wskazując jednocześnie, jaki cel będzie przyświecał polskim skoczkom tej zimy.

Maciej Maciusiak będzie nadal trenerem kadry polskich skoczków narciarskich i to było jasne już od dawna. Teraz zyskał jeszcze do pomocy Stefana Horngachera. Austriak będzie łącznikiem pomiędzy wszystkimi grupami szkoleniowymi.
Polacy zyskają nie tyle znakomitego szkoleniowca, co doskonałego specjalistę od sprzętu. Szkoleniowiec reprezentacji Polski już zaciera ręce na tę współpracę.
Maciej Maciusiak: najważniejsze jest to, że nie tracimy żadnego zawodnika
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Zaczynacie przygotowania po sezonie z mieszanymi uczuciami. Jest trochę przetasowań. Z entuzjazmem wracasz do pracy?
Maciej Maciusiak, trener kary polskich skoczków narciarskich: - Tak naprawdę już zaczęliśmy. Zawodnicy od dwóch tygodni już wdrażali się do treningu. Za nami też krótkie konsultacje organizacyjne. Przekazaliśmy składy kadr i wstępne plany. Cały czas jesteśmy w procesie ustalania szczegółów na okres przygotowań, bo na pewno będzie trochę nowości, żeby były też nowe bodźce. Po ostatniej zimie nie ma chyba osoby, której brakowałoby motywacji. Każdy chce jeszcze bardziej coś udowodnić. Za nami wspaniałe igrzyska olimpijskie i słabe starty w Pucharze Świata, ale to, co działo się ostatniej zimy, chyba jeszcze bardziej nas wszystkich wzmocniło. Teraz czas ruszyć do pracy, by kolejna zima była o wiele lepsza.
W których elementach będziecie szukać tych rezerw i niwelować braki?
- Za nami krótkie podsumowanie i na pewno trening motoryczny, ale też organizacja w kadrze, wyszły nam bardzo dobrze. Na pewno latem będzie testować bardzo dużo, bo jednak mieliśmy problemy sprzętowe. Trzeba mieć na uwadze to, że zostały nam w tym momencie tylko trzy firmy, które produkują narty. Nasi zawodnicy nie mają podpisanych umów z żadną z nich. Dlatego zapowiada się czas solidnego testowania: nart, butów i wiązań. Na pewno będziemy też korzystać z tunelu aerodynamicznego w Słowenii i Sztokholmie. Planów jest dużo, ale cały czas jesteśmy na etapie organizacji.
Niby zmiana niewielka, a jednak znacząca. Jednym z twoich asystentów został bowiem Krzysztof Biegun, który wykonywał bardzo dobrą pracę jako trener bazowy.
- Tak. Krzysiek dołącza do nas i może się wydawać, że sztab jest bardzo rozbudowany, ale do końca tak nie jest. Mamy bowiem dwa ośrodki bazowe - Szczyrk i Zakopane. Tam zawodnicy spędzają więcej czasu w sezonie letnim. Dlatego chcieliśmy, żeby nasi skoczkowie byli każdego dnia zaopiekowani przez sztab. Naszym celem są znacznie lepsze wyniki w Pucharze Świata. Od samego początku będziemy chcieli w nim walczyć o jak najwyższe miejsca.
Mamy też zmiany w kadrach. Te zostały odmłodzone. Zwłaszcza widać to po kadrze B. Widać, że postawiliście na młodość.
- Chciałoby się, żeby było jeszcze więcej tych młodszych zawodników, ale nie są oni jeszcze na takim poziomie, żeby startować w Pucharze Świata. Zrobimy wszystko, żeby się to zmieniło. Co najważniejsze, to fakt, że te grupy tak są poustawiane, że żadnego zawodnika nie tracimy. Są zatem w kadrach wszyscy skoczkowie, którzy chcą kontynuować karierę. To dla nich szansa, żeby wyjść na jeszcze wyższy poziom sportowy.
Przy okazji ogłoszenia kadr pojawiło się trochę niejasności, bo wyraźnie zaskoczony degradacją do kadry B był Aleksander Zniszczoł. Nawet w jednym z wywiadów wspominał, że będzie musiał z tobą porozmawiać o tym. Rozumiem jednak, że takie rozmowy były przeprowadzone.
- Nie mieliśmy zbyt wiele czasu, ale z Olkiem oczywiście rozmawiałem i czytałem ten wywiad z nim. Myślę, że na tę chwilę nie ma wielkiego znaczenia, kto jest w jakiej grupie. Szczególnie dotyczy do zawodników kadry A i B. Będziemy mieć bowiem bardzo podobny cykl przygotowań. Zawodnicy na pewno będą mieć dokładnie takie same szanse, bo nie jesteśmy grupą zamkniętą. Na pewno na Puchary Świata będą jeździć najlepsi zawodnicy. Tak, jak to było do tej pory. Dla Olka to powinien być czas na przemyślenie i ochłonięcie. Na tę chwilę - moim zdaniem - to jest dla niego najlepsza droga.
Polska zaczyna wielki projekt. Nasi skoczkowie mają odnosić sukcesy na wszystkich szczeblach
Wszystkich najbardziej jednak interesuje powrót Stefana Horngachera. On z wami jest od pierwszego zgrupowania, choć na to się nie zanosiło. To dziwne, ale zwolennikiem sprowadzenia Austriaka był Maciej Maciusiak.
- A dlaczego nie. Oczywiście, że chciałem, żeby Stefan do nas przyszedł. Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest trener z bardzo dużym doświadczeniem i wielkimi sukcesami. Może nam naprawdę bardzo pomóc. Zwłaszcza w kwestiach sprzętowych. Poza tym jest znakomitym człowiekiem, chętnym do współpracy. Oczywiście szczegóły uzgadnialiśmy - i to już można powiedzieć - po zimowych igrzyskach olimpijskich. Stefan jest na pierwszym zgrupowaniu i mam nadzieję, że zostanie z nami na długo. Życzę sobie, zawodnikom i wszystkim, żebyśmy razem pracowali przez kolejne cztery lata.
Już wiadomo, jaka będzie jego rola? Czym dokładnie będzie się zajmował, jaki będzie podział ról?
- Tak. Na pewno Stefan nie chce być dyrektorem sportowym, choć wszyscy przypisują mu właśnie taką rolę. Będzie po prostu trenerem, który będzie doradzał wszystkim naszym kadrom. Będzie takim łącznikiem pomiędzy wszystkimi grupami. Na pewno to będzie powiew świeżości, ale również zapewni nam dostęp do nowinek technicznych, co bardzo nam ułatwi pracę przy testowaniu sprzętu. To osoba, której potrzebowaliśmy. Chcemy się rozwijać, a Stefan jest tego gwarantem.
Dużo było perturbacji. Adam Małysz wykonał chyba ogromną pracę przy ściągnięciu Stefana Horngachera, ale to wisiało na włosku. Teraz stało się jasne, że Austriak wzmocni polską kadrę. Wydaje mi się jednak, że kiedyś między wami iskrzyło? Teraz jest inaczej?
- Pamiętam, jak Stefan przyszedł do Polski, to oczywiście współpracowaliśmy. I - nie ukrywam - były różne chwile, ale Stefan cały czas jest człowiekiem na wysokim poziomie. Wciąż ma w sobie wiele energii, co zresztą sam podkreśla. Chce z siebie dać wszystko. I bardzo się cieszę, że jego pomysły będą wdrażane właśnie w Polsce, a nie w innym kraju.
Ważne jest też to, że to właśnie Stefan wyszedł z inicjatywą pracy w Polsce.
- Miał wiele propozycji, ale nie chcę o tym mówić. Postanowił, że swój gotowy projekt chce zrealizować w Polsce. Pracował w naszym kraju wiele lat. Najpierw z kadrą juniorów, a potem seniorów i zna środowisko. Nie trzeba było się zatem zastanawiać nad tym, co Stefan może dać polskim skokom, bo swoją wcześniejszą pracą wiele razy pokazywał, że może dać bardzo dużo. Po pierwszych rozmowach i ustaleniach muszę przyznać, że mnie się ten projekt podoba, ale nie chcę wchodzić w szczegóły. Myślę, że czeka nas owocna współpraca. Trzeba też podkreślić, że z nami zostaje Michal Doleżal. On jest ważną częścią tego projektu. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Michal też miał w czym wybierać, bo otrzymał wiele propozycji. Od początku był też przy naszych ustaleniach ze Stefanem. Idziemy zatem w ten projekt bardzo mocno. Celem jest, by polskie skoki były mocne nie tylko w Pucharze Świata, ale też w Pucharze Kontynentalnym i zawodach FIS Cup. Na wszystkich szczeblach chcemy odnosić sukcesy.
Stefan Horngacher nie będzie tylko specjalistą od nowinek technicznych, ale będzie też doradzał szkoleniowo?
- Oczywiście, że tak. Będzie cały czas blisko wszystkich grup. Nie tylko kadry A czy B, ale również juniorskiej. Siłą rzeczy będzie również współpracował ze szkołami. Chcemy to spiąć wszystko do kupy tak, żeby na tej współpracy jak najwięcej zyskali polscy trenerzy, a dzięki temu skoczkowie odnosili sukcesy.
Czyli jednym słowem Maciej Maciusiak dalej chce się uczyć?
- Człowiek uczy się całe życie. Bez tego nie ma mowy o tym, by zrobić krok naprzód. Też zatem skorzystam na tej współpracy. Co roku zmieniają się przepisy. W każdym sezonie wychodzi coś nowego, a czym więcej ludzi do pracy, tym lepiej. Łatwiej jest wtedy ogarnąć to wszystko.
Latem będziecie startować wszędzie, czy tylko w wybranych konkursach?
- Na pewno będzie zdecydowanie łatwiej niż w ubiegłym roku, bo ostatniego lata musieliśmy walczyć o igrzyska. Skupiliśmy się na szukaniu punktów i musieliśmy startować wszędzie, bo walczyliśmy o czwarte miejsce dla naszego zawodnika, co finalnie się nie udało. Tego lata nie ma zbyt wielu konkursów. Na ten moment najmocniejszy skład wystawimy na pewno w Wiśle (1-2 sierpnia) i w Klingenthal (24-25 października). Oczywiście do wszystkich startów będziemy podchodzić też strategicznie, żeby zachować kwoty startowe.
Rok temu obiecałeś, że przywieziecie medal z igrzysk i słowa dotrzymałeś. Były nawet trzy. Teraz też składasz jakieś deklaracje?
- Myślę, że na razie za wcześnie na to. Mogę jednak obiecać, że zrobimy wszystko, żeby w Pucharze Świata startować znacznie, znacznie lepiej.
Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













