Maciej Maciusiak nie owija w bawełnę. I te słowa o Piotrze Żyle
W historii konkursów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle Polacy nigdy nie skakali tak słabo. Sobotnie zawody były najgorsze w wykonaniu Biało-Czerwonych na Skoczni im. Adama Małysza. Polacy zdobyli tylko 29 punktów, a jedynym jaśniejszym punktem były skoki Piotra Żyły, który zajął 14. miejsce. W drugiej serii uzyskał on ósmy wynik. - Piotrek zaczął łapać luz - cieszył się Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków.

Co tu można powiedzieć skoro to najgorszy występ polskich skoczków w historii konkursów w Wiśle?
Maciej Maciusiak: - Nawet nie wiedziałem. Rzeczywiście, jeśli popatrzy się na rezultaty, to nie jest zadowalający dla nas wynik, ale jeśli popatrzymy już indywidualnie na skoczków, to widzę pozytywy.
Maciej Maciusiak: mimo słabych rezultatów jest optymizm
Jakie?
- Szczególnie zwróciłbym uwagę na Piotrka i Dawida. Ten pierwszy mocno spóźnił drugi skok, a jednak pojawiły się dobre metry. Ta próba była w "10" drugiej serii. Pozytywnie oceniłbym też występ Kacpra Tomasiaka. Dają mu się chyba trochę we znaki występy przed własną publicznością, ale dalej nie wypada z "30". Szkoda Pawła Wąska, bo po piątku pojawił się uśmiech na jego twarzy. Wiedział, co ma zrobić, ale zabrakło trochę lepszego skoku. Przede wszystkim jednak normalnego telemarku. Różnice między 30. a 10. zawodnikiem są naprawdę niewielkie, dlatego trzeba pilnować każdego elementu. Szkoda też bardzo Maćka Kota. Zabrakło niewiele do drugiej serii. To dla nas czwarty konkurs w tym sezonie, kiedy mamy skoczka na 31. pozycji.
Piotr Żyła w końcu przestał się spinać? To są znowu takie skoki, jak na zgrupowaniu w Zakopanem, po którym widziałeś w nim czarnego konia?
- Coś podobnego. Najważniejsze, że puścił te skoki i nie pie***y się w tańcu. W sobotę skakał na pełnym gazie. Puścił skoki bez kontroli i to było widać. Zaczął łapać luz.
Trzeba zaakceptować to, że na ten moment to jest nasze miejsce?
- Tak. I starać się robić kolejne kroki naprzód, ale trzeba też bardzo indywidualnie podchodzić do każdego zawodnika. Mimo słabych rezultatów w drużynie wciąż jest optymizm. Każdego dnia pracujemy bardzo ciężko, żeby każde kolejne zawody były lepsze.
W sobotę w konkursie zabrakło Kamila Stocha, bo nie przebrnął kwalifikacji, a jednak sporo kibiców przyjechało do Wisły właśnie dla niego?
- To na pewno był smutny wieczór dla Kamila. Był jednak na porannym rozruchu. Był już w takiej sytuacji choćby latem w Predazzo, a potem odpalił. Ma nakreślony jasny cel, co ma zrobić i będzie gotowy na niedzielę.
Liczysz na to, że w konkursie będzie więcej naszych skoczków?
- Myślę, że ośmiu zawodników stać na to, by wystąpić w konkursie. Chcielibyśmy mieć w "30" sześciu-siedmiu. To byłby zadowalający wynik. Może w końcu szczęście się do nas uśmiechnie, bo tego farta trochę nam brakuje.
Z Wisły - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












