Reklama

Reklama

Maciej Kot przed konkursem MŚ w Lahti: Oczywiste, że walczymy o medale

- Jest zadanie do wykonania i koncentracja będzie tylko na tym. Oczywistą sprawą jest, że walczymy o medale - powiedział Maciej Kot przed sobotnim konkursem MŚ w Lahti na skoczni normalnej. Skoczek z Zakopanego, razem Kamilem Stochem, jest wymieniany przez ekspertów jednym tchem wśród faworytów do złotego medalu.

Polacy zamierzają zaatakować podium całą grupą. - Ławą jest raźniej! - powiedział Maciek.

W czwartek Kot był w ścisłej czołówce dwóch z trzech serii treningowych. Dzień później był trzeci w serii próbnej, a w kwalifikacjach miał piątą odległość z czołowej dziesiątki zawodników.

- Skoki wyglądały trochę lepiej niż wczoraj, dobre, dalekie, ten drugi w ciężkich warunkach. Jestem zadowolony, bo wszystko poszło zgodnie z planem - mówił Kot po piątkowych skokach na obiekcie w Lahti, gdzie już w sobotę odbędzie się pierwszy konkurs o mistrzostwo świata.

Reklama

"Biało-czerwoni" świetnie spisują się w Lahti, atakując całą grupą. - Ławą jest raźniej. W kupie siła. Kiedy czterech zawodników skacze dobrze, prawdopodobieństwo dobrego wyniku jest znacznie większe - podkreślił Kot. - Jest zadanie do wykonania i koncentracja będzie tylko na tym. Oczywistą sprawą jest, że walczymy o medale - zaznaczył.

Patrząc na wyniki Polaków w treningach i kwalifikacjach w Lahti, rywale z innych reprezentacji mogą się obawiać. - To jest ich problem. Nam taka sytuacja odpowiada. Kontynuujemy naszą pracę. Każdy przyjechał tu dobrze przygotowany, a problemy rywali są po ich stronie - mówił na skoczek.

- Nie analizowałem skoków rywali. Dla każdego z nas sami jesteśmy rywalami, bo to ze sobą musimy trochę powalczyć. Jeśli zrobimy co do nas należy, będzie dobrze - dodał.

Oprócz Kota i Kamila Stocha, rewelacyjnie, jak dotąd, spisuje się w Lahti Dawid Kubacki. - Dawid skacze tu bardzo dobrze, to jedna z jego ulubionych skoczni. Już w zeszłym roku pokazał, że czuje się tu dobrze. W Korei na małym obiekcie też wskoczył do dziesiątki. Widać, że te skocznie mu odpowiadają. Dziś wygrał kwalifikacje i jest kandydatem do medalu. Ale jest ich wielu - mówił Kot, który ustabilizował formę na wysokim poziomie.

- To są skoki, które mogą dać dobre miejsca i mogą pozwolić nawet wygrywać zawody, jak chociażby w Korei czy Sapporo. Próbowanie zrobić coś lepiej w zawodach nie zawsze wychodzi na dobre. To, czego szukałem, znalazłem w Oberstdorfie i od tamtego czasu trzymam się swojego planu, który jest sprawdzony. Choć drobne modyfikacje czasami są potrzebne, ze względu na skocznię, czy na warunki - powiedział.

To właśnie od drugiego konkursu lotów w Oberstdorfie Kot prezentuje równą, wysoką formę. Gdzie tkwił główny błąd? - Wcześniej koncentrowaliśmy się na prawej narcie, która uciekała, a okazało się, że to nie jest przyczyna, tylko skutek. Znaleźliśmy drobne błędy zaraz po wyjściu z progu. Trochę łamałem się jak scyzoryk, nogi wchodziły pode mnie i narty łapały za duży opór powietrza - opisał.

Jak będzie w sobotę? Przed nami konkurs MŚ w Lahti na skoczni normalnej z udziałem czterech Polaków.

Z Lahti Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL