Reklama

Reklama

Łukasz Kruczek: To przede wszystkim świat nie wytrzymuje tempa

Kamil Stoch odniósł we wtorek 13. zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich, będąc najlepszym w fińskim Kuopio. Lider klasyfikacji generalnej zwiększył swoją przewagę nad Peterem Prevcem do 103 punktów. Do zakończenia sezonu pozostały jeszcze cztery konkursy indywidualne.

"Jestem bardzo zadowolony z moich obu skoków" - powiedział Stoch, cytowany przez oficjalną stronę Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Polak w obu próbach skoczył 126,5 metra. "Naprawdę bardzo lubię startować w Kuopio, ponieważ lubię tutejszą skocznię. Jestem zadowolony z każdego zwycięstwa. To dodaje mi pewności siebie" - dodał.

Stoch wygrał w Kuopio także przed rokiem. To fińskie miasto oraz Zakopane i niemiecki Willingen to miejsca, gdzie Kamil zwyciężał już dwukrotnie w swojej karierze.

"W pierwszym skoku trochę za bardzo został w miejscu i nie wybił się odpowiednio do kierunku, za to ten z drugiej serii był już naprawdę bardzo dobry" - ocenił skoki swojego podopiecznego w Kuopio trener Łukasz Kruczek, cytowany przez "Przegląd Sportowy".

Reklama

Selekcjoner "Biało-czerwonych" był zadowolony też z warunków, jakie panowały na skoczni. "Pewnie, że trochę kręciło wiatrem, ale jak na Skandynawię było naprawdę w porządku" - stwierdził Kruczek w "PS".

Zgadza się z nim Prevc. "To był jeden z najsprawiedliwszych konkursów w tym sezonie. Wiatr za bardzo nie dawał się we znaki. Kamil Stoch i Severin Freund są w tym momencie praktycznie nie do pobicia, ale ja byłem w czołówce i jestem z tego zadowolony" - powiedział Słoweniec na stronie FIS-u.

Prevc w Kuopio zajął czwarte miejsce, wyprzedzili go jeszcze wspomniany Freund (był drugi) i Norweg Anders Bardal.

Skoczkowie w końcówce sezonu startują w zabójczym tempie, które na razie najlepiej wytrzymuje Stoch. Już w piątek kolejne zawody Pucharu Świata w Trondheim, a w niedzielę w Oslo. W przyszłym tygodniu czekają ich mistrzostwa świata w lotach w czeskim Harrachovie, a za dwa tygodnie wielki finał Pucharu Świata w Planicy, gdzie odbędą się dwa konkursy indywidualne i jeden drużynowy.

"Myślę, że to przede wszystkim świat nie wytrzymuje tempa. A jeśli chodzi o Kamila to jestem spokojny, bo planowaliśmy wszystko z dużym zapasem" - puentuje sytuację Kruczek, cytowany przez "PS".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje