Reklama

Reklama

Łukasz Kruczek przed sezonem: Od wyczynu Fijasa nie było medalu

Trener polskiej kadry skoczków Łukasz Kruczek jest dobrej myśli przed rozpoczynającym się 21 listopada w Klingenthal sezonem Pucharu Świata. Szkoleniowiec liczy na sukces w PŚ oraz mistrzostwach świata w lotach.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Na przedsezonowym spotkaniu Kruczek pytany był między innymi, który z młodych zawodników ma szansę na awans do kadry na zawody Pucharu Świata. - A kto jest stary? - odpowiedział trener reprezentacji. - Cała nasza drużyna jest młoda, najstarsi zawodnicy mają 27 lat. Patrząc na to, co robi Noriaki Kasai, oni nawet juniorami nie są - dodał z uśmiechem.

Celem na ten sezon są jak najlepsze wyniki w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. - Chcemy zdobyć jak najwięcej punktów i, co za tym idzie, jak najwyżej figurować jako reprezentacja - wyjaśnił Kruczek.

Trener zwrócił też uwagę na mistrzostwa świata w lotach, które "są bardzo po drodze". - To impreza, na której od jednorazowego wyczynu Piotra Fijasa (brązowy medal w 1979 roku w Planicy), nie było medalu - podkreślił szkoleniowiec, nie ukrywając, że ma nadzieję na sukces w MŚ, które odbędą się w styczniu w austriackim Tauplitz/Bad Mitterndorf.

Kruczek nie ukrywał, że w minionym sezonie, jeśli chodzi o wyniki, "było zdecydowanie gorzej niż we wcześniejszym". - Powiem wprost, nie odnoszę się do zeszłego sezonu, ale do tego wcześniejszego, który jest wyznacznikiem do określania celów - powiedział.

Szkoleniowiec zwrócił uwagę na dwie istotne zmiany w przygotowaniach do nowego sezonu. - Lekka modyfikacja organizacji grup szkoleniowych i to, jak pracujemy jesienią, to znaczy nie szukamy na siłę skakania na śniegu, torach lodowych, ale raczej szukamy świeżości i utrzymujemy dobrą dyspozycję zawodników - wyjaśnił Kruczek.

Trener kadry jest zadowolony z letnich wyników swoich zawodników, choć nie ukrywa, że "mogło być lepiej".

- W letnim Pucharze Narodów zajęliśmy drugie miejsce, startując w dziewięciu na 13 konkursów, dało to średnio około 150 punktów na konkurs - to bardzo wysoki wynik - mówił Kruczek, twierdząc, że zawsze na letnie wyniki trzeba patrząc z rezerwą w kontekście sezonu zimowego.

- Pierwszy raz słyszę o rywalizacji między kadrą A i B - odpowiedział Kruczek, pytany o zmagania zawodników o miejsce w składzie drużyny. - Wyniki przychodzą, kiedy jest bardzo dobra współpraca. To jest podstawa. Rywalizacja niesie z sobą ogromne ryzyko tego, że chce się za wszelką cenę być lepszym od kolegi, a nie od siebie - powiedział.

- Dwa lata temu mieliśmy większą liczbę małych grup, które skupiały się na swoich liderach, fajnie wszystko parło do przodu i to zdało egzamin. Powrót do podobnego schematu tak samo zdaje egzamin. To jest droga, której należałoby się trzymać - podkreślił Kruczek.

Lider polskiej ekipy Kamil Stoch nie do końca był zadowolony z Letniej Grand Prix, w której zajął ostatecznie dziewiąte miejsce. - Kamil mało kiedy miał takie lato, które szłoby po jego myśli. Najgorsze było lato sezonu 2012, kiedy w ogóle zastanawialiśmy się, czy wystawiać go w konkursach letnich, bo w sprawdzianach wewnętrznych nie łapał się do dziesiątki. Mimo tego zima była dobra. U niego zwykle jest tak: im trudniejsze lato, tym lepsza zima - z nadzieją podsumował szkoleniowiec.

Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: łukasz kruczek | Piotr Fijas | Kamil Stoch | skoki narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje