Reklama

Reklama

Liga Mistrzów FIBA. Koszykarze Stali mimo porażek wciąż w grze

Debiutujący w Lidze Mistrzów FIBA koszykarze Arged BM Stal Ostrów Wlkp., mimo czterech porażek, wciąż są w grze o awans do barażu o 1/8 finału. Prezes klubu Bartosz Karasiński nie ukrywa, że sam udział w rozgrywkach przyniósł klubowi już wiele korzyści.

Ostrowianie we wtorkowy wieczór przegrali z hiszpańskim Baxi Manresa 75-88 i choć na koncie mają tylko jedno zwycięstwo, wciąż mają szansę na grę w dalszej rundzie. Muszą jednak w ostatniej kolejce pokonać turecki Pinar Karsiyaka Izmir.

"Sytuacja jest na tyle skomplikowana, że możemy zająć nawet drugie miejsce, ale musielibyśmy wysoko pokonać Turków. Każde zwycięstwo różnicą co najmniej trzech punktów pozwoli na przeskoczyć w tabeli Pinar" - powiedział PAP Karasiński.

W 1/8 finału zagrają zwycięzcy ośmiu grup, a zespoły z drugich i trzecich miejsc zagrają baraże do dwóch zwycięstw o awans do najlepszej "16". Potencjalnymi rywalami ostrowian będą zespoły z grupy A - niemiecki MHP Riesen Ludwigsburg, hiszpańskie Lenovo Teneryfa, ukraiński Prometej Kamianskie lub włoskie Banco di Sardegna Sassari. Gospodarzami pierwszego i ewentualnie trzeciego meczu barażu będą drużyny z drugich miejsc.

Reklama

Nie jest tajemnicą, że ostrowianie borykają się z kłopotami kadrowymi. Tuż na początku sezonu Jakub Wojciechowski doznał kontuzji poważnej i wróci na parkiet najwcześniej w przyszłym roku. Krótko po nim urazu stawy skokowego nabawił się inny gracz podkoszowy Damian Kulig. Przeciwko Hiszpanom Kulig nie zagrał z powodu infekcji, podobnie jak Igor Wadowski, a Denzel Andersson po wyjeździe do Szwecji na kadrę zaraził się koronawirusem i dopiero dochodzi do pełnej dyspozycji.

"Od początku sezonu nie było praktycznie treningu, na którym bylibyśmy w komplecie. Ciągle kogoś brakuje, teraz trzech zawodników jest poza składem. Na pewno nam to nie ułatwia pracy" - przyznał sternik ostrowskiego klubu.

Prezes Stali nie urywa, że bez względu na to, jak zakończy się rywalizacja w Lidze Mistrzów, sam udział w tych prestiżowych rozgrywkach niesie dla klubu wiele korzyści.

"To jest świetna przygoda, mnóstwo nowych doświadczeń i lekcji zarówno pod względem sportowym, organizacyjnym, jak i logistycznym. Dwa-trzy temu nikt w Ostrowie chyba nie marzył, że Stal będzie grała w Lidze Mistrzów i będą tu przyjeżdżać takie zespoły jak choćby Baxi Manresa, czy Hapoel Jerozolima. Mówiono po losowaniu, że znaleźliśmy się w grupie śmierci. Każdy z naszych rywali ma aspiracje, by zagrać w Final Four, a tymczasem my jednym z nich do końca będziemy walczyć o awans do kolejnej fazy rozgrywek" - podkreślił.

Koszykarze Stali w nowej hali grają ponad rok, ale dopiero od września na trybunach mogli zasiąść kibice. Na meczach Ligi Mistrzów "Arena Ostrów" wypełnia się niemal do ostatniego miejsca, a fani mistrza Polski potrafią stworzyć gorącą atmosferę. Zdaniem Karasińskiego, wraz z powrotem kibiców do hali, pojawiła się też moda na koszykówkę.

"Cały Ostrów żyje koszykówką, a co za tym idzie, coraz więcej dzieciaków chce trenować u nas w klubie. Przychodzą nawet do nas rodzice z dziewczynkami, bo chcą by grały w koszykówkę w Stali, choć to Ostrovia specjalizuje się w żeńskim baskecie. Mamy 11 grup młodzieżowych, wzorem klubów piłkarskich, otworzyliśmy ośrodki w kilku sąsiednich miastach tak, aby cały zaktywizować cały region. Być może przy okazji uda się wyłowić jakieś talenty" - tłumaczył Karasiński.

22 grudnia "Arena Ostrów" znów wypełni się kibicami na tyle, na ile pozwolą obowiązujące restrykcje związane z pandemią. Wygrana z Turkami może sprawić, że w święta Bożego Narodzenia będą w tym mieście bardziej radosne.

"Nie tylko nam, ale całej polskiej koszykówce potrzebny jest taki sukces, jakim byłby już sam awans do barażu" - podsumował Karasiński. 

Marcin Pawlicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama