Reklama

Reklama

LGP w skokach. Kamil Stoch: Nawet mnie trochę duma rozpiera

- Dzisiejsze skoki były dosyć dobre, ale wczoraj też nie były złe - to jedyne zdanie, jakie, w swoim stylu, wypowiedział Piotr Żyła na konferencji po konkursie drużynowym w Wiśle. Bardziej rozmowni byli jego koledzy ze zwycięskiej drużyny, zwłaszcza Kamil Stoch.

Stoch został doceniony za swoje skoki, szczególnie ten znakomity z drugiej serii na 134,5 m. - Może nie były one jakoś bardzo spektakularne, ale ten drugi skok przyniósł mi bardzo dużo radości - powiedział trzykrotny mistrz olimpijski.

Reklama

- Jak tak patrzę sobie teraz na prędkości najazdowe, to powiem szczerze, że nawet mnie trochę duma rozpiera - śmiał się Orzeł z Zębu, którego prędkość na progu często pozostawia wiele do życzenia, choć nie przeszkadza mu to w osiąganiu ogromnych sukcesów.

- To jest element, który chciałbym poprawić latem. Na tym się będę koncentrował. A poza tym, jeśli będę oddawał takie skoki, jak ten drugi dzisiaj, to lato może być nie takie trudne. Aczkolwiek nastawiam się na dużo pracy - mówił Stoch.

Indywidualnie najlepszym skoczkiem konkursu drużynowego był Rosjanin Jewgienij Klimow, tuż za nim uplasował się Dawid Kubacki po skokach na 131,5 i 128,5 m.

- W pierwszym skoku lądowanie wymagałoby jeszcze dopieszczenia. W drugiej telemark dużo ładniej wyglądał, ale jakieś detale się znajdą, nad którymi będę jeszcze pracował - ocenił mistrz świata z Seefeld.

Dobrze spisał się też ten najmłodszy z naszej drużyny, jeszcze nie utytułowany, ale głodny wielkiego skakania.

- Atmosfera była super. Wiedziałem, że skaczę równo, stabilnie. Chciałem po prostu pokazać w kwalifikacjach i skokach treningowych, że stać mnie na skoki na dobrym poziomie i dziękuję za zaufanie - mówił Aleksander Zniszczoł, niespodziewanie wystawiony do konkursu drużynowego przez trenera Michala Doleżala.

Dziś o 17.30 w Wiśle konkurs indywidualny.

Z Wisły Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje