Reklama

Reklama

LGP w skokach. Andrzej Stękała wraca do dobrego skakania

Po wielu zawirowaniach Andrzej Stękała znów staje się wielką nadzieją polskich skoków. W niedzielę w Wiśle popisał się pięknym skokiem i... upadł po wylądowaniu, nie mogąc powstrzymać radości. - Jest motywacja, niczego nie brakuje - cieszył się 24-letni skoczek.

W sezonie 2015/16 Stękała regularnie startował w zawodach Pucharu Świata. Z drużyną "Biało-Czerwonych" stanął na podium w Zakopanem. W Vikersund pofrunął na odległość 235 m.

Reklama

Na tym jednak zakończyła się lista sukcesów naszego skoczka. Przez problemy sportowe i osobiste jego kariera zawisła na włosku. Dodatkowo nie mógł znaleźć wspólnego języka z dotychczasowym pierwszym trenerem reprezentacji Stefanem Horngacherem. Teraz powraca do dobrego skakania.

W niedzielnym konkursie w Wiśle zajął 21. miejsce. W drugiej serii poszybował efektownie na 129 m. Rozentuzjazmowany uniósł ręce w geście triumfu i... upadł. Na szczęście już poza linią strefy lądowania.

- Już w powietrzu leciałem i wiedziałem, że będzie fajny skok - mówił w rozmowie z dziennikarzami i nie ukrywał, że dobre chwile wracają.

- Na treningach jest radość, jest poza skocznią, na siłowni. Jest motywacja, niczego nie brakuje - opowiadał Stękała.

- Wielki powrót? Ciężko powiedzieć, czy wielki powrót. Bo nawet ten sezon, który miałem super parę lat temu, to też nie był wielki sezon, żebym do czegoś miał wracać - podkreślił.

- Powoli się staram i wracają te dobre skoki. Najlepsze jest to, że ciężka praca procentuje. Wszystko się stabilizuje. Jest bardzo ciężko, ale jak skoki sprawiają radość, to jest super - powiedział.

Stękała póki co łączy trenowanie z pracą w karczmie, którą podjął przechodząc kryzys sportowy. Praca daje finanse, ale nie zawsze pomaga w karierze, zwłaszcza w ważnych dla skoczków sprawach wagi ciała.

- Szczerze? Mamy za dobre jedzenie w karczmie i czasami jest ciężko. Czasami lubię coś podjeść, ale wiadomo, że później trzeba troszkę zejść na ziemię i pomyśleć, że jestem nie tylko kelnerem, ale także skoczkiem - powiedział Stękała.

Z Wisły Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Stękała | skoki narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje