Lewandowski zaskoczył Stocha. Takich scen nikt się nie spodziewał
Jeszcze przed rozpoczęciem zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo skoczkowie narciarscy powalczą o medale mistrzostw świata w lotach na obiekcie im. Heiniego Klopfera w Oberstdorfie. Blisko dekadę temu na tej skoczni doszło do spotkania dwóch legend polskiego sportu - wówczas podczas zawodów Pucharu Świata na skoczni zawitał Robert Lewandowski. Teraz Kamil Stoch powrócił wspomnieniami do tego spotkania.

Już w ten weekend najlepsi skoczkowie świata powalczą o medale mistrzostw świata w lotach narciarskich na legendarnej skoczni w Oberstdorfie. Obiekt im. Heiniego Klopfera ponownie stanie się areną sportowych emocji, a dla wielu zawodników będzie to także powrót do wyjątkowych wspomnień. Kamil Stoch tuż przed startem czempionatu wrócił pamięcią do wydarzeń sprzed lat, gdy na trybunach bawarskiej skoczni niespodziewanie pojawił się... Robert Lewandowski.
Robert Lewandowski zjawił się na skoczni, Kamil Stoch wspomina. "Chciałem mu zaimponować"
W 2017 roku, podczas zawodów Pucharu Świata w lotach narciarskich na przebudowanym obiekcie w Oberstdorfie, doszło do nieoczekiwanego spotkania dwóch ikon polskiego sportu. Na konkursy przyjechał Robert Lewandowski, wówczas gwiazdor Bayernu Monachium i kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski, który postanowił wesprzeć rodaków rywalizujących na mamucie. Wśród nich był Kamil Stoch, startujący tamtego dnia w żółtym plastronie lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
Wizyta Lewandowskiego miała miejsce 5 lutego 2017 roku i szybko stała się jednym z najgłośniej komentowanych wydarzeń tamtego weekendu. Jak po latach wspomina Stoch w serii ATLAS Pucharu Świata, obecność takiego gościa była dla zawodników dużym przeżyciem. "Na nasze zawody przyjeżdżają ludzie z różnych dziedzin kultury, świata i sportu. Tak stało się też w Oberstdorfie, gdzie przyjechał do nas Robert Lewandowski. Do końca tego nie kojarzę, bo byłem trochę w amoku zawodów. (...) Bardzo chciałem wtedy wygrać zawody. Wiedziałem, że przyjedzie i trochę chciałem zaimponować" - przyznał z uśmiechem trzykrotny mistrz olimpijski.
Pod koniec pierwszej serii kamery uchwyciły Lewandowskiego w okolicach bramki wyjściowej ze zeskoku. Zdjęcia z piłkarzem chętnie robili sobie Stefan Kraft i Andreas Wellinger, a sam napastnik przywitał się także ze Stochem. Polski skoczek przyznaje jednak, że w ferworze walki niewiele z tego pamięta.
"Prowadziłem wtedy w Pucharze Świata i te zawody nie poszły po mojej myśli. Pierwszą serię zawaliłem, skoczyłem kiepsko, ale miałem świadomość, że jest szansa nadgonić w drugiej serii. (...) Po odpięciu nart byłem głową w drugiej serii, co mam tam zrobić. Dopiero potem widziałem to zdjęcie, że (Robert Lewandowski - przyp. red.) był przy bramce wyjściowej, czego w ogóle nie zarejestrowałem. Były z tego śmieszne memy. Ale mieliśmy potem okazję porozmawiać po zawodach, już na spokojnie, bez emocji. Było to ciekawe, interesujące spotkanie" - stwierdził Stoch, wspominając słynne zdjęcie z Lewandowskim zrobione przez redakcję "Skijumping.pl".











