Reklama

Reklama

Letnia GP. Dawid Kubacki: Póki jest wysokość, nie ma żadnego stresu

W piątkowe popołudnie na Wielkiej Krokwi w Zakopanem rozegrano kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego z cyklu Letniej Grand Prix. Najlepszym z Polaków okazał się Dawid Kubacki, który uplasował się na drugim miejscu, a w rozmowie z Interią opowiedział o swojej niezwykłej pasji do latania... szybowcem.

Letnia Grand Prix po ośmiu latach powróciła do Zakopanego. W piątkowych kwalifikacjach do konkursu indywidualnego najlepiej spisał się Szwajcar Kilian Peier (136 m). Tuż za nim po skoku na odległość 134 m uplasował się Dawid Kubacki.

Reklama

- Jestem zadowolony z całego dnia, bo skoki były naprawdę dobre. Nie było szczególnych błędów. Oczywiście drobne detale są do dopracowania, ale jest solidna baza, pomimo tego, że dość dawno nie skakaliśmy. Fajnie było się tutaj przewietrzyć - powiedział Dawid Kubacki tuż po serii kwalifikacyjnej do niedzielnego konkursu indywidualnego.

Choć dla podopiecznego Michala Doleżala na pierwszym miejscu są skoki narciarskie, od pewnego czasu swoją głowę zajmuje też inną pasją. Kubacki w wolnych chwilach realizuje tok kursu na licencję szybowcową.

- Wciąż jestem na etapie szkolenia. Nie skończyłem jeszcze instruktorskiej termiki, choć powoli dobiega ona końca. Wtedy będę mógł zacząć indywidualną, jeszcze później zadania do licencji, a na samym końcu egzamin - mówił z pasją polski skoczek.

Niedawno na kanałach społecznościowych najlepszego Polaka w piątkowych kwalifikacjach pojawiły się zdjęcia z lotu szybowcem nad Tatrami. Jak się okazuje, było to nowe doświadczenie w krótkiej karierze szybowcowej Kubackiego.

- Pierwszy raz miałem okazję polatać nad Tatrami. Wcześniej, podczas lotów zapoznawczych, nie miałem takiej okazji, więc fajnie było się trochę powłóczyć w powietrzu szybowcem. Widoki super, choć trochę zimno - dodał nasz zawodnik.

Czy podczas lotów pojawia się stres?

- Póki jest wysokość, nie ma żadnego stresu - żartował Kubacki.

Zamiłowanie do lotnictwa obserwujemy u naszego skoczka już od kilku lat. Sam zawodnik nie wie jeszcze, czy w przyszłości loty szybowcem na dobre zastąpią skoki na nartach.

- To jest uzupełnienie mojej szeroko pojętej miłości do powietrza i latania, którą noszę w sobie od dziecka. Co przyniesie przyszłość, zobaczymy. Główna moja koncentracja zostaje na skoczni. Bardzo chętnie spędzam jednak czas na lotnisku z modelami lub na szybowcach - tłumaczył swoje zamiłowanie do latania reprezentant Polski.

Dla polskich skoczków to pierwszy sezon letni pod wodzą Michala Doleżala. W poprzednich latach nasi zawodnicy znajdowali się pod twardą ręką Stefana Horngachera. Niemal tuż po zakończeniu weekendu ze skokami w Planicy, rozpoczynały się przygotowania do kolejnej zimy i wydawało się, że skoczkowie wcale nie maja czasu na zażycie choć trochę urlopu od sportu. Czy teraz mają nieco więcej wolnych dni?

- Jest to troszeczkę inaczej zorganizowane. Wydaje mi się jednak, że gdyby zsumować wszystkie dni wolne, ich liczba będzie bardzo podobna. Co prawda, troszeczkę mniej startujemy w konkursach, jednak większą wagę skupiamy na treningu, czyli do tego, co będzie nam pozwalało dobrze skakać zimą - zakończył rozmowę Dawid Kubacki.

Z Zakopanego Aleksandra Bazułka

   

Dowiedz się więcej na temat: Dawid Kubacki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje