Ledwo skończył się konkurs, Słoweńcy przystąpili do akcji. Prevc żądny rewanżu
Jednymi z faworytów do medalu w konkursie duetów na skoczni olimpijskiej w Predazzo byli Słoweńcy, którzy do zmagań przystąpili podbudowani tytułem indywidualnym wywalczonym przez Domena Prevca. Podopieczni Roberta Hrgoty jednak musieli obejść się smakiem, a już krótko po zakończeniu konkursu media obiegły ich wypowiedzi. Prevc od razu dał do zrozumienia, że jest żądny rewanżu, przy czym nie ma problemu w tym, by... odłożyć go w czasie.

W poniedziałkowym konkursie duetów na skoczni w Predazzo nie brakowało dramaturgii i zwrotów akcji, zmagania w ramach zimowych igrzysk olimpijskich ostatecznie przerwano w trzeciej serii, uznając za obowiązujące jedynie wyniki pierwszych czterech skoków. Złoto wywalczyli Austriacy, srebro Polacy, a na najniższym stopniu podium stanęli Norwegowie.
Dużym zaskoczeniem była postawa Japończyków, którzy przez wielu ekspertów byli upatrywani w roli faworytów do złota, a ostatecznie uplasowali się na dopiero szóstym miejscu. Tuż przed nimi sklasyfikowano Słoweńców, co też było zaskoczeniem, ponieważ dwa dni wcześniej Domen Prevc wywalczył indywidualnie złoto, a w poniedziałek nie przypominał już zawodnika, który fetował sukces w sobotę.
Domen Prevc już czeka na kolejne igrzyska olimpijskie
Wydarzeniami na dużym obiekcie w Predazzo żyją słoweńskie media, które szeroko cytują swoich zawodników. Popularny siol.et skupia się na słowach Domena Prevca, który wysłał jasny sygnał swoim kibicom - jest żądny rewanżu za to, co wydarzyło się we Włoszech.
"Dzisiaj się nie udało, podczas gdy na normalnej skoczni wszystko szło jak w zegarku (tam Słoweńcy sięgnęli po złoto w konkursie drużyn mieszanych - przyp. red). Oczywiście, to zostanie na kolejne igrzyska olimpijskie, niech to będzie motywacją na przyszłość" - zadeklarował.
Wspomniany serwis zauważa, że pierwsze skoki Anze Laniska i Prevca napawały optymizmem, jednak próby oddane w drugiej serii stały już na niższym poziomie. I przytaczają wypowiedź Laniska, który podobnie jak jego kolega z drużyny, odwołał się do tego, co Słoweńcom udało się wywalczyć w rywalizacji mikstów.
Chciałem medalu i go zdobyłem, świetnie. Może skoki w konkurencjach indywidualnych tym razem nie były idealne, nie przyzwyczaiłem się wcześniej do dużej skoczni, ale niestety dzisiejsze zawody potoczyły się tak, jak potoczyły się. Obaj daliśmy z siebie wszystko
Inny ze słoweńskich portali, sportklub.n1info.si, w tytule podkreślił dramaturgię poniedziałkowego konkursu. "Dramat w Predazzo: odwołany finał, Słowenia bez medalu" - czytamy w nagłówku tekstu, w którym również zwrócono uwagi na słabsze próby Prevca i Laniska w drugiej serii.
"Lanisek i Prevc, którzy po pierwszej z trzech serii znajdowali się na drugiej pozycji za prowadzącymi Austriakami, w drugiej serii pogorszyli swoją pozycję startową, ale mimo to pozostali w walce o medale, tracąc do zajmujących trzecie miejsce Norwegów zaledwie 1,9 punktu" - podkreślono.
Jednak mimo dobrego startu przed serią finałową, Słoweńcy nie włączyli się w walkę o medale, gdyż obaj wypadli słabo, a następnie jury zawodów zakończyło konkurs przedwcześnie przed czwórką ostatnich skoczków i uznało osiągnięcia z dwóch pierwszych serii
Serwis zurnal24.si to, co wydarzyło się w poniedziałek na skoczni olimpijskiej, określił mianem "dramatycznych zmagań ze śniegiem i wiatrem". Słoweńscy dziennikarze stwierdzili również, że odwołanie trzeciej serii najmocniej uderzyło w Japończyków, którzy przed ostatnią serią skoków zajmowali drugie miejsce. "Byli już na drugim miejscu po skoku Nikaido, ale nie został on uznany" - czytamy. Wspomniany serwis również przytacza wypowiedź Prevca o tym, że wynik poniedziałkowych zawodów będzie dla Słoweńców "motywacją na przyszłość".

















