Reklama

Reklama

Krzysztof Biegun na ustach sportowej Polski

Rok temu polscy skoczkowie w kiepskim stylu rozpoczęli rywalizację w Pucharze Świata. Tym razem jest zdecydowanie inaczej, a bohaterem "Biało-czerwonych" został Krzysztof Biegun, który sensacyjnie wygrał konkurs PŚ w niemieckim Klingenthal.

Organizatorzy mieli ogromne problemy z przeprowadzeniem zawodów z powodu silnego wiatru. Kilka razy przekładano rozpoczęcie rywalizacji. W końcu jednak się udało. Biegun w pierwszej serii oddał znakomity skok. Polak uzyskał 142,5 metra, co, jak się później okazało, zapewniło mu niespodziewane zwycięstwo. Żaden z rywali nie zbliżył się do rezultatu 19-latka z Gilowic, a dwóch najlepszych zawodników PŚ z poprzedniego sezonu - Austriak Gregor Schlierenzauer i Norweg Anders Bardal zrezygnowało ze skakania w obawie o własne zdrowie.

Drugą serię odwołano, a to oznaczało sensacyjny triumf Bieguna. W pierwszej dziesiątce uplasowało się jeszcze trzech Polaków: Piotr Żyła (5. miejsce), Maciej Kot (6.) i Jan Ziobro (9.). Z trudnym warunkami nie poradził sobie natomiast Kamil Stoch (37. miejsce). Biegun został pierwszym liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2013/2014.

Biegun przebojem wdarł się do kadry dzięki dobrym wynikom w Letniej Grand Prix. "Wiadomo, zawsze chce się skakać jak najlepiej. Nie miałem jednak problemów ze stresem. Starałem się realizować zadania, które wyznaczył mi trener, a nie myśleć o tym, że na siłę muszę być najlepszym polskim skoczkiem. Zresztą teraz to bardzo trudne zadanie przy tak wyrównanej kadrze. W klasyfikacji generalnej Letniej Grand Prix byłem najwyżej z Polaków, ale nie czuję się najlepszym. Wyniki dały mi bardzo dużo motywacji do dalszej pracy" - mówił Biegun cytowany na oficjalnej stronie internetowej Polskiego Związku Narciarskiego i przyniosło to efekty. Przekonaliśmy się o tym w niedzielę w Klingenthal.

Celem głównym w tym sezonie naszego młodego skoczka są igrzyska olimpijskie w Soczi i mistrzostwa świata juniorów.

W rodzinnych Gilowicach (z tej miejscowości pochodzi też słynny polski bokser Tomasz Adamek - przyp. red) Krzysztof Biegun, jak sam przyznał, jest znany. "Ludzie w Gilowicach czasem mnie zaczepiają i chcą porozmawiać. Wielu interesuje się skokami narciarskimi. To nie jest duża miejscowość, więc wielu mieszkańców zna mnie dobrze" - stwierdził. Teraz zainteresowanie 19-latkiem diametralnie wzrosło. Dzięki sukcesowi w Klingenthal Krzysztof Biegun jest na ustach całej sportowej Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje