Reklama

Reklama

​Kryzys polskich skoczków. Apoloniusz Tajner dla Interii: - Najwyższy czas, żeby reagować

- W sobotę po konkursie drużynowym rozmawiałem o tym wyłącznie z Adamem Małyszem, w niedzielę złe wyniki zawodów indywidualnych potwierdziły nasze obawy. Wieczorem spotkaliśmy się z trenerem Michalem Doleżalem i ustaliliśmy, że czas na radykalne rozwiązania - opowiada Interii prezes PZN Apoloniusz Tajner.

Dariusz Wołowski, Interia: Tak słabych wyników, jak w niedzielę w Wiśle, polscy skoczkowie nie notowali od 22 lat - oczywiście w zawodach Pucharu Świata rozgrywanych w Polsce.

Apoloniusz Tajner (prezes PZN): - Trudno dyskutować z faktami. Wyniki niedzielnego konkursu w Wiśle to kolejne rozczarowanie. A ponieważ to trzeci słaby weekend naszych skoczków w Pucharze Świata, uznaliśmy, że trzeba działać. Wprowadzić plan naprawczy od zaraz.

Czyj to był pomysł, by tylko Kamil Stoch, Piotr Żyła, Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek pojechali na kolejne zawody Pucharu Świata do Klingenthal, a Dawid Kubacki, Jakub Wolny, Klemens Murańka i Andrzej Stękała przerwali starty i wyruszyli odbudowywać formę w austriackim Ramsau?

Reklama

- To jest powszechnie stosowane rozwiązanie. Decydowali się na nie Adam Małysz, a także Martin Schmitt w czasach swojej kariery. Skocznia w Ramsau o rozmiarze K-90 to dobre miejsce do spokojnej pracy nad wyeliminowaniem błędów technicznych. Kubackiemu, Stękale, Murańce i Wolnemu bardzo się to przyda. W sobotę po konkursie drużynowym w Wiśle rozmawiałem na ten temat z Małyszem. Nie szliśmy z tym do trenera Doleżala, uznając, że ze względu na wiatr zawody były loteryjne. W niedzielę wiatr był stabilny, wiał lekko w plecy zawodników. Z pozoru idealne warunki dla naszych skoczków, gdyby byli w formie. Ale nie są.


Apoloniusz Tajner o formie polskich skoczków

Zaproponowaliście więc Doleżalowi wyjazd do Ramsau. Nie miał zastrzeżeń?

- To nie była decyzja jednej osoby. Ani dwóch. W niedzielę na skoczni po konkursie indywidualnym nie rozmawialiśmy z Doleżalem, żeby miał czas ochłonąć. Zdawał się być rozkojarzony i poruszony tym, co się stało. Dopiero w hotelu, gdy emocje trochę opadły, przedstawiliśmy mu z Małyszem naszą propozycję. W spotkaniu uczestniczyli też trenerzy Grzegorz Sobczyk i Maciej Maciusiak, a także austriacki fizjolog Harald Pernitsch, który przed zawodami w Wiśle wykonał badania parametrów mechanicznych naszej kadry. Wyniki wypadły dobrze, co znaczy, że problem nie leży w przygotowaniu fizycznym, ale w technice skoku. A to da się naprawić szybciej. Przez kilka spokojnych treningów. Doleżal przyjął naszą propozycję, ale uznał, że Stoch, Żyła, Zniszczoł i Wąsek są w stanie i powinni jednak kontynuować starty w Pucharze Świata. Pojadą więc do Klingenthal i w zależności od wyników wrócą do Polski, lub dołączą w Ramsau do czwórki, która tam już będzie.

W Austrii szaleje pandemia. Dlaczego wybraliście Ramsau, a nie skocznię w Wiśle, lub Średnią Krokiew w Zakopanem o rozmiarze K-90?

- To musi być skocznia mniejsza, bo na niej łatwiej poprawiać technikę. Mogłoby być Zakopane, ale chcieliśmy, by nasi skoczkowie byli skupieni wyłącznie na pracy. Tak będzie w Austrii, gdzie Kubacki i inni odbędą 5-6 spokojnych sesji treningowych na skoczni. Popartych treningiem fizycznym, odpoczynkiem i regeneracją. W Polsce wracali by ze skoczni do domów i mieli rodzinne obowiązki. W Ramsau będą cały czas pracować nad formą. Pandemii się nie obawiamy, bo w Wiśle cała kadra została zaszczepiona dawką przypominającą.

Kiedy tych czterech skoczków wyjedzie do Ramsau?

- W środę lub w czwartek. Po szczepieniu odpoczną w Wiśle dwa dni. Wtedy trenować nie będą. Potem czterech pojedzie do Ramsau, a czterech do Klingenthal. Na zawody Pucharu Świata do szwajcarskiego Engelbergu 18 grudnia drużyna powinna udać się już w komplecie. Po powrocie 20 grudnia będzie czas na dzień lub dwa treningów w Polsce. 23 grudnia są mistrzostwa Polski w Zakopanem, a 27 grudnia kadra wyjedzie do Oberstdorfu na 70. Turniej Czterech Skoczni.

Kto zostanie najlepszym sportowcem 2021 roku? - GŁOSUJ TUTAJ!

Co się stanie, jeśli plan naprawczy nie zda egzaminu?

- Nie rozpatrujemy póki co czarnych scenariuszy. Spokojny trening powinien pomóc Kubackiemu, Stękale, Wolnemu i Murańce. Tak naprawdę nie wiemy dokładnie, jakie są przyczyny słabej dyspozycji zawodników. Jesienią wydawali się dobrze przygotowani do sezonu olimpijskiego. Spodziewaliśmy się wyników lepszych niż na początku zimy w ubiegłym roku. Tymczasem jest znacznie poniżej oczekiwań. Nie można zwlekać, uważać, że forma sama się naprawi. Plan kilka razy się sprawdzał, i teraz też powinien. Głęboko w to wierzę.

Niektórzy kibice reagują nerwowo.

- My musimy działać spokojnie. Nie ma powodów do paniki, trzeba próbować rozwiązać problem. Nerwy są złym doradcą. Jeśli jest ktoś w Polsce, kto chciałby, żeby było lepiej, to na pewno Małysz w pierwszej kolejności. Także Doleżal, Sobczyk i my wszyscy. Jestem pewien, że nasi skoczkowie wrócą na swój normalny poziom. Kiedy? Mam przeczucie, że stanie się to wcześniej niż później.

Rozmawiał Dariusz Wołowski


Dawid Kubacki po nieudanym starcie w Wiśle. Pocieszała go żona

Kamil Stoch skołowany po Pucharze Świata w Wiśle

Tajemniczy plan Piotra Żyły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje