Reklama

Reklama

Kruczek: Przed mistrzostwami miałem obawy

- Kamil od początku miał na tym obiekcie problemy. Po skoku w serii próbnej pojawiła się nadzieja, że znalazł rozwiązanie. W konkursie to się jednak nie potwierdziło - powiedział trener Łukasz Kruczek po konkursie na skoczni normalnej podczas mistrzostw świata w szwedzkim Falun.

Stoch zajął 17. miejsce w sobotnim konkursie. Zdaniem Kruczka, jego podopiecznemu zabrakło jednego dnia treningów, by znaleźć sposób na oddawanie dobrych skoków na tym obiekcie.

- Jeśli konkursu się nie wygrywa, to prawie zawsze ma się mieszane uczucia czy niedosyt. Dwóch zawodników skoczyło to, czego się po nich spodziewałem, a dwóch spisało się słabiej - ocenił Kruczek.

Ci, którzy osiągnęli rezultaty na miarę oczekiwań to Jan Ziobro - ósme miejsce oraz Klemens Murańka - 17. lokata. Także 17. był podwójny mistrz olimpijski z Soczi Kamil Stoch, a Piotr Żyła, choć dobrze skakał na treningach, zajął dopiero 33. pozycję.

Reklama

- Piotrek swoją próbę po prostu zepsuł. Natomiast Kamil od początku miał na tym obiekcie problemy. Po skoku w serii próbnej pojawiła się nadzieja, że znalazł rozwiązanie. W konkursie to się jednak nie potwierdziło. Zabrakło nam jednego dnia treningów. W tej pierwszej czwartkowej sesji treningowej zamiast trzech skoków oddał dwa, a w drugiej w ogóle nie miał okazji skakać - przyznał szkoleniowiec.

- Przed mistrzostwami miałem obawy, że Kamil może mieć tutaj problemy, bo ta skocznia podobna jest do tej w Hinzenbach, a ona mu nie leży. Jednocześnie jednak byłem niemal pewny, że nawet ze skokami, które nie będą idealne, będzie walczył o czołowe miejsca - dodał.

Mistrzem świata został Norweg Rune Velta, który wcześniej nawet raz nie cieszył się ze zwycięstwa w zawodach Pucharu Świata. Drugie miejsce zajął Niemiec Severin Freund, a trzecie Austriak Stefan Kraft.

Oprócz Stocha problemy ze skocznią mieli także inni dobrzy zawodnicy - m.in. Słoweniec Peter Prevc, Japończyk Noriaki Kasai i Austriak Gregor Schlierenzauer.

- Tutaj skacze się przy mniejszej prędkości. Wtedy efekt aerodynamiczny jest słabszy i tym samym zawodnik ma mniejszy margines błędu. W locie nic nie da się poprawić - wyjaśnił Kruczek.

Drugi indywidualny konkurs mistrzostw świata odbędzie się w czwartek. W nim tytułu będzie bronił Stoch. Szkoleniowiec nie obawia się o to, że na dużej skoczni także pojawią się problemy.

- Po pierwsze Kamil jest zdecydowanie lepszy na dużych obiektach. Mamy sporo czasu i wierzę, że do kolejnej rywalizacji wróci ze spokojną głową. Piotrek natomiast musi się teraz wykrzyczeć. On na szczęście jest zawodnikiem, który po prostu lubi skakać. To jego pasja, do której musi wrócić - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama