Po zakończeniu poprzedniego sezonu Maciej Kot przygotowuje się do kolejnych startów już jako członek kadry A, do której wrócił po trzech sezonach przerwy. Ostatni raz w głównej grupie szkoleniowej znajdował się w sezonie 2021/22.
W czasie rozłąki z kadrą A Kot częściej rywalizował w Pucharze Kontynentalnym, gdzie nawet odnosił zwycięstwa w konkursach. W poprzednim sezonie kibice ponownie mogli jednak częściej oglądać go w zawodach Pucharu Świata. Polak zdobył łącznie 87 punktów, a najlepszym rezultatem było 14. miejsce wywalczone w Wiśle.
Maciej Kot wrócił do kadry A. "Te drzwi są otwarte, ale trzeba ciężko pracować"
Sam zawodnik podkreśla jednak, że powrót do kadry A nie oznacza dla niego większego komfortu, a jedynie nowe możliwości.
To nie jest tak, że bycie w kadrze A daje taki komfort, że nie trzeba pracować. Trzeba pracować tyle samo. Oczywiście są plusy i minusy. Wiąże się to z tym, że można pracować z najlepszymi trenerami i najlepszymi zawodnikami. Budżet też jest inny, więc jest więcej wyjazdów, więcej możliwości treningowych i więcej okazji do testowania sprzętu. Te drzwi są otwarte, ale przede wszystkim trzeba cały czas ciężko pracować
- Bez względu na to, czy byłbym w kadrze A, B czy grupie w bazie, podchodziłbym do tego tak samo. Tak samo bym trenował i tak samo podchodził do swoich obowiązków. Oczywiście kadra A wiąże się też z dodatkowymi obowiązkami, chociażby marketingowymi, które czasami mogą kolidować z planem treningowym. Cieszę się jednak, że tutaj jestem. To jest dla mnie pewnego rodzaju mobilizacja po zeszłym sezonie i chcę jak najlepiej wykorzystać możliwość pracy z najlepszymi - dodał.
Maciej Kot ocenił powrót Stefana Horngachera. "Dał temu wszystkiemu więcej spokoju"
Po zakończeniu ubiegłego sezonu polskie skoki zyskały również nowe wsparcie w sztabie szkoleniowym. Stefan Horngacher po siedmiu latach przerwy wrócił do współpracy z Polskim Związkiem Narciarskim, obejmując funkcję koordynatora.
Powrót Austriaka od początku spotkał się z pozytywnymi opiniami zawodników i trenerów. Maciej Kot zwrócił uwagę przede wszystkim na doświadczenie oraz umiejętność uporządkowania pracy całej reprezentacji.
Nigdy nie brakowało nam dobrej energii, atmosfery i chęci wygrywania. Myślę jednak, że na pewnym etapie trochę brakowało człowieka, który potrafiłby uspokoić sytuację, poukładać pewne rzeczy i wskazać kierunek. Stefan ze swoim doświadczeniem i charyzmą trochę to wszystko uporządkował. Wytyczył kierunek i dał temu wszystkiemu więcej spokoju. Myślę, że jest bardzo cennym elementem całej tej układanki –
Maciej Kot w ubiegłym sezonie triumfował podczas letnich zawodów w Wiśle. Tegoroczna inauguracja nie była już dla niego tak udana. W sobotnim konkursie zajął 17. miejsce, a dzień później uplasował się na 18. pozycji.
Najlepszą próbę oddał jednak podczas kwalifikacji, w których osiągnął 132,5 metra, co dało mu trzecie miejsce. 36-latek przyznał, że letnie wyniki nie oddają jeszcze w pełni jego możliwości, a na ostateczną ocenę trzeba będzie poczekać do zimy.
- Myślę, że ten ogólny poziom jest podobny. Wiadomo, że latem jest dużo zmiennych - inni zawodnicy, warunki czy dyspozycja dnia. To wszystko wpływa na końcowe miejsca. Same skoki w konkursie były trochę gorsze. Wiem, że stać mnie na lepsze próby. W zeszłym roku było tak, że dwa konkursowe skoki były jednymi z najlepszych, jakie oddawałem w tamtym okresie. Teraz jeszcze nie mogę tego powiedzieć, ale wiem, że przede mną jest jeszcze praca - ocenił Kot.
Polak podkreślił również, że przygotowania przebiegają zgodnie z planem, a najważniejsza jest cierpliwość i konsekwencja w realizacji założeń.
- Mamy jasno określone rzeczy do zrobienia. Ta budowa formy idzie zgodnie z założeniami. Nie było mało pracy, bo wykonaliśmy jej naprawdę dużo, natomiast na końcowe efekty trzeba jeszcze poczekać. Potrzeba przede wszystkim cierpliwości i konsekwencji w działaniu. Mamy jasno wytyczoną drogę i cel, a to jest bardzo pomocne. Liczę, że dzięki tej metodzie i spokojnej pracy uda się dojść do dyspozycji, którą chcemy mieć zimą. Rok temu było zwycięstwo w Wiśle, a później sezon potoczył się już gorzej. Teraz chcemy podejść do tego trochę inaczej - spokojniej i bardziej metodycznie - zakończył.















