Koszmarny start Polaków. Rozczarowanie. W ogóle nie brali takiego wyniku pod uwagę
To był bardzo słaby start polskiej drużyny w konkursie mikstów w zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo na skoczni normalnej w Predazzo. Biało-Czerwoni, startujący w składzie: Pola Bełtowska, Paweł Wąsek, Anna Twardosz i Kacper Tomasiak, zdołali wyprzedzić tylko Rumunów i zajęli 11. miejsce. - W ogóle nie brałem pod uwagę tego, że może nas zabraknąć w ósemce - przyznał uczciwie Paweł Wąsek.

Już po pierwszym skoku Poli Bełtowskiej było wiadomo, że będzie bardzo trudno o awans do serii finałowej, w której startowało osiem najlepszych ekip. Biało-Czerwoni zajmowali bowiem ostatnie miejsce.
Finalnie udało im się wyprzedzić tylko jedną drużynę - Rumunię, co jest bardzo słabym i nieoczekiwanym wynikiem.
Kacper Tomasiak: To jest rozczarowanie. Nie jestem zadowolny
Winę na siebie wzięła 19-letnia Pola Bełtowska, która zdawała sobie sprawę z tego, że to jej skoki zaważyły na tym, że drużyna nie awansowała do drugiej serii.
O wiele lepiej niż w konkursie indywidualnym radził sobie Paweł Wąsek, ale to było za mało, by odrobić straty.
- W porównaniu do konkursu indywidualnego moje skoki były lepsze. Nadal jednak nie były idealne. Znowu przekręcało mnie nad bulą. Pojawiły się błędy - analizował Polak, który w wieku 26 lat, był najstarszym skoczkiem w drużynie.
Spodziewałem się, że to może być dla mnie trudny dzień na skoczni, ale nie było tak źle. Czułem się bardzo dobrze. Przykro, że nie udało nam się być w ósemce. To jest skocznia normalna i w takich konkursach drużynowych, jeśli przytrafi się jeden gorszy skok, to potem jest to właściwie nie do nadrobienia. Na pewno to jest rozczarowanie. Nie jestem zadowolony z tego wyniku
Trener Maciej Maciusiak mówił o tym, że celem na ten konkurs było miejsce w ósemce.
- Walczyliśmy do samego końca, ale już od pierwszego skoku strata była bardzo duża - powiedział szkoleniowiec męskiej kadry.
- Oddałam tylko jeden dobry skok w tym konkursie. Walczyłyśmy o ósemkę i o stypendium, bo dla nas to zawsze dodatkowa pomoc finansowa. Jest jednak jeszcze niedziela - zakończyła Anna Twardosz.
Z Predazzo - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













