Koszmarny początek lotów w Planicy. Groźny upadek, skoczek trafił do szpitala
Polscy skoczkowie są już w drodze do Planicy, gdzie niebawem rozpocznie się rywalizacja, która zakończy sezon Pucharu Świata. Zanim kibice zobaczą w akcji czołówkę, mamuci obiekt testują mniej znani zawodnicy. Podczas środowych prób doszło do groźnie wyglądającego upadku jednego z przedstawicieli gospodarzy. Z dużej wysokości na zeskok runął Nik Heberle. Słoweńcem natychmiast zajęły się służby medyczne. Konieczny okazał się transport do szpitala.

Słoweńska Planica zgodnie z tradycją jest ostatnim przystankiem w zimowym kalendarzu skoków narciarskich. Tegoroczne konkursy będą wyjątkowe zwłaszcza dla Polaków, ponieważ swoje ostatnie próby w karierze odda Kamil Stoch. W czwartek "Rakieta z Zębu" wraz z czterema innymi kolegami z kadry powalczy w kwalifikacjach do piątkowych zawodów. Wcześniej jednak obiekt testują choćby lokalni zawodnicy.
Z tego właśnie powodu dalekie loty kibice oglądali już w środowe przedpołudnie. Niestety nie obyło się bez przykrych chwil. Tuż po godzinie 9:00 z Letalnicy napłynęły niepokojące wieści dotyczące Nika Heberle. Przedstawiciel gospodarzy znajduje się w szpitalu po tym, gdy zaliczył groźny upadek. Dramat wydarzył się w początkowej fazie skoku. Słoweniec stracił kontrolę na dużej wysokości i runął na zeskok.
Nik Heberle trafił do szpitala. Kibice czekają na komunikat federacji
Nagraniem podzielił się już z kibicami Adam Bucholz z redakcji "skijumping.pl". "Zawodnik jest przytomny" - zaznaczył w opisie. "Paskudnie wyglądające salto zaliczył właśnie na testach Letalnicy Nik Heberle. (nie Patrik Vitez, jak wcześniej zrozumieliśmy). Pracują przy nim nadal służby, karetka czeka na odjazd. Trening wznowiono" - donosił natomiast Michał Chmielewski z TVP Sport. Na temat swojego rodaka dodatkowo rozpisują się słoweńskie media.
Póki co nie ma konkretnych wieści dotyczących stanu zdrowia środowego pechowca. "Słoweński Związek Narciarski (SZS) poinformował, że Heberle jest przytomny, a więcej szczegółów zostanie podanych po południu" - donosi portal "siol.net". To kolejny groźny upadek w ostatnich dniach. W Vikersund mocno poturbował się Kacper Tomasiak. Ponadto wcześniej poważnych obrażeń nabawił się Andrea Campregher.
"Mam jeden zmiażdżony kręg i uszkodzone fragmenty kręgów powyżej i poniżej" - mówił niedawno Włoch, o czym więcej piszemy TUTAJ. Pozostaje mieć nadzieję, że limit pecha został już wyczerpany i w Planicy widzowie będą oglądać już tylko dalekie próby, bez żadnych poważniejszych incydentów.













