Koszmarne warunki przy próbie Stocha, ale to nie problem. Mistrz tuż za pierwszą trójką
Za nami kwalifikacje do pierwszego w tym sezonie konkursu indywidualnego Pucharu Świata w skokach narciarskich. Najlepszym z Polaków był rzecz jasna Kamil Stoch, który ukończył je na bardzo wysokim - czwartym miejscu. Całe zmagania wygrał Stefan Embacher, a w konkursie zobaczymy pięciu Polaków.

Inauguracja sezonu 2025/26 Pucharu Świata w skokach narciarskich miała miejsce w piątek, ale rywalizacja mikstów to przedsmak przed pierwszymi zawodami indywidualnymi mężczyzn, które rozpoczną się już niebawem, dokładnie o godzinie 16:00. Kibice są już mądrzejsi o wyniki kwalifikacji, które mogą pomóc we wskazaniu, którzy zawodnicy znajdują się w najlepszej dyspozycji.
Jako pierwszy z reprezentantów Polski na belce pojawił się z 12. numerem startowym Kacper Tomasiak. Mógł być zadowolony ze swojej noty końcowej (129,9 pkt). Choć może odległość nie była wielka (123,5 metra), to jednak uśredniony odczyt pokazał 1,75 m/s wiatru w plecy, co dodało 18-latkowi aż 26 punktów! Młody zawodnik przez dość długo prowadził. Kwalifikacja szybko stała się faktem.
Stoch niezmiennie najlepszy. Pięciu Polaków w konkursie
Od numeru 37 do 40 oglądaliśmy trzech naszych rodaków, więc uwaga kibiców z pewnością się podniosła. Zaczął Piotr Żyła, który niestety potwierdził, że jest daleki od swojej najlepszej dyspozycji, ale 117,5. metra pozwoliło mu zapewnić sobie prawo udziału w niedzielnych zawodach.
Niedługo po nim na belce usiadł Dawid Kubacki, który w treningach również nie błyszczał. 35-latek osiągnął 11,5. metra, co również pozwoliło mu ze spokojem awansować do konkursu, choć powodów do wielkiej radości zdecydowanie po stronie Kubackiego nie było, ale warto dodać, że Dawidowi mocno wiatr zawiewał w plecy.
Bezpośrednio po Dawidzie przyszła kolej Kamila Stocha, któremu jeszcze przed skokiem zmieniono belkę z powodu nasilającego się wiatru. Dopiero przy trzeciej próbie puszczono Stocha w dół zeskoku i Kamil pokazał kolejny dobry skok, lądując na odległości 128. metrów przy prawie dwóch metrach na sekundę wiatru w plecy.
Po lądowaniu Stoch zajmował trzecie miejsce, co oczywiście gwarantowało awans. Ta sztuka nie udała się jednak Aleksandrowi Zniszczołowi, który osiągnął ledwie 105,5. metra i w konkursie go nie zobaczymy. Lepiej spisał się Paweł Wąsek. Nasz najlepszy skoczek ubiegłego sezonu osiągnął 120. metrów i awansował do konkursu.
W tamtym momencie Stoch wciąż był trzeci, a na górze skoczni pozostawało 12 skoczków, więc szansa na czołową dziesiątkę rosły. Po skoku Domena Prevca było już pewne, bo Kamil wciąż nie ruszył się, choćby o jedno miejsce. Ostatecznie nasz mistrz kwalifikacje zakończył na czwartym miejscu, ze stratą ledwie 2,9 punktu do zwycięzcy - Stefana Embachera.













