Kosmiczny rekord świata, a teraz zwycięstwo. Popis Prevc w Planicy, to była deklasacja
Sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich powoli dobiega końca, w sobotnie przedpołudnie przeprowadzono konkurs drużynowy mężczyzn, kilka godzin później na Letalnicy rywalizowały z kolei panie. I po raz kolejny nazwisko Prevc odmieniano przez wszystkie przypadki, w zawodach indywidualnych doszło bowiem do deklasacji - Nika, która dzień wcześniej ustanowiła nowy rekord świata, już na półmetku zmagań miała niemal 13 punktów przewagi nad drugą zawodniczką.

Weekend w Planicy tradycyjnie już wieńczy Puchar Świata w skokach narciarskich. W piątek przeprowadzono konkurs indywidualny mężczyzn (triumfował Domen Prevc) oraz trening pań, podczas którego Nika Prevc ustanowiła nowy kobiecy rekord świata w długości skoku - od 27 marca wynosi on aż 242,5 m.
"Pobicie rekordu światu nie było dziś w moich planach, chciałam po prostu zapoznać się z tą skocznią. Czuję się wspaniale, jestem bardzo szczęśliwa, ten dzień nie mógł potoczyć się lepiej" - powiedziała później Prevc w rozmowie ze skijumping.pl.
Pod wrażeniem wyczynu słoweńskiej zawodniczki był też Sando Pertile. Dyrektor Pucharu Świata zwrócił uwagę na fakt, że kobiety po raz pierwszy w historii w piątek zaprezentowały się na obiekcie do lotów narciarskich w Planicy.
Uważam, że to także duży krok naprzód dla naszej dyscypliny pod względem równości. Bo teraz również kobiety miały okazję tu skakać. To bardzo ważny sygnał, który dziś wysyłamy
Skoki narciarskie. Nika Prevc znowu pokazała moc
Nic dziwnego, że Prevc była zdecydowaną faworytką sobotniego konkursu indywidualnego, który zwieńczył sezon w skokach kobiet. Zawody przeprowadzono kilka godzin po zakończeniu drużynówki mężczyzn, a słoweńska publiczność liczyła na poprawienie nastrojów po tym, jak ich reprezentanci zajęli dopiero piąte miejsce.
21-latka nie zawiodła, już w pierwszej serii poszybowała na 228,5 m i miała 12,8 pkt przewagi nad drugą Eriną Marią Kvandal (207,5 m). Czołową trójkę zamykała Nozomi Maruyama (211,5 m), do konkursu zgłoszono w sumie 13 pań.
W drugiej serii kibice długo musieli czekać na lot powyżej 200. metra. Ta sztuka udała się dopiero piątej na półmetku Heidi Dyhre Traaserud, która osiągnęła 201,5 m i po swoim skoku objęła prowadzenie. Po chwili jeszcze dalej poleciała inna Norweżka, Anna Odine Stroem - 212 metrów w jej wykonaniu było wyzwaniem rzuconym zawodniczkom, które plasowały się po pierwszej serii na podium.
Maruayama wprawdzie lądowała metr bliżej, ale ostatecznie uplasowała się przed Stroem - wyprzedziła reprezentantkę Norwegii o zaledwie 0,5 pkt. Japonka szybko została jednak pozbawiona prowadzenia, Kvandal osiągnęła bowiem aż 223,5 m. I mogła spokojnie oczekiwać na to, jak odpowie Prevc.
21-letnia Słowenka wprawdzie nie zbliżyła się do ustanowionego przez siebie rekordu świata, ale odległość 221 m pozwoliła jej na przypieczętowanie zwycięstwa z aż 17,2 pkt przewagi nad Kvandal. Prevc, która dominowała w sezonie Pucharu Świata, potwierdziła tym samym swoją pozycję w światowej czołówce.















