Konrad Tomasiak się nie zatrzymuje, ale co zrobił inny Polak. Nieprawdopodobny atak
Po zawodach Pucharu Kontynentalnego w Zakopanem spora część stawki pozostała w stolicy Tatr. Wśród nich Konrad Tomasiak, który w czwartek pierwszy raz w karierze zdobył punkty Pucharu Kontynentalnego. 16-latek był jednym z tych, na których podczas zawodów FIS Cupu kibice patrzyli z największą uwagą. Udowodnił, że w formie jest bardzo dobrej, ale całe show skradł mu Klemens Joniak po niesamowitym ataku w drugiej serii.

Podczas gdy Kacper Tomasiak męczy się na obiekcie do lotów narciarskich w Vikersund, jego brat dopisuje do swojego krótkiego CV kolejne sukcesy. W czwartek 16-latek pierwszy raz w karierze zdobył punkty zawodów Pucharu Kontynentalnego. Dzięki temu młodszy z braci Tomasiak zapewnił sobie prawo startów w Pucharze Świata.
Po rywalizacji w Pucharze Kontynentalnym spora część stawki zdecydowała się pozostać w Zakopanem, aby zmierzyć się ponownie - tym razem w konkursach FIS Cupu. Pierwszy z nich zaplanowano na sobotę 21 marca. Zawodnicy pojawili się na skoczni zaraz po 12, ale sam konkurs ruszył dopiero o 17:00.
Fenomenalna próba Joniaka. Nieprawdopodobny atak
Polskę reprezentowało aż 10 skoczków. W tym gronie doświadczony Jakub Wolny, ale także właśnie wspomniany Konrad Tomasiak czy też pukający do pierwszej reprezentacji Klemens Joniak, który w piątek upadł na zeskok Wielkiej Krokwi walcząc o każdy cenny metr.
W pierwszej serii tej rywalizacji najlepiej spisał się jednak Adam Niżnik, który pofrunął na odległość 123. metrów. Niedaleko za nim plasowali się jednak wspomniany Joniak oraz Tomasiak, a także Kacper Juroszek. Miejsce w trzeciej dziesiątce przypadło zaś Kamilowi Waszkowi. Do drugiej serii awansowało pięciu naszych, prowadził Remo Imhof.
Waszek lotem na 122. metry zapewnił sobie awans o kilka pozycji. Gorzej spisał się z kolei Kacper Juroszek, który spadł o kilka lokat. Tomasiak utrzymał osiemnaste miejsce po pierwszej serii, lądując w drugiej na odległości 125,5. metra. Szalony atak przypuścił jednak Klemens Joniak.
21-latek w drugiej serii jako jedyny poleciał za granicę 130. metra, przekroczył ją dokładnie o metr. Miał najwyższą notę ze wszystkich skoczków rywalizujących w serii finałowej, co pozwoliło mu na awans o aż dziesięć miejsc. Ostatecznie uplasował się na piątej lokacie, kolejny raz udowadniając wielki potencjał. Wygrał Remo Imhof.











