Kompromitacja Żyły w Willingen, a później takie słowa. Nie gryzł się w język
Nie tak miał wyglądać sobotni konkurs Pucharu Świata w Willingen. Jedynym Polakiem w drugiej serii był 28. w ostatecznym rozrachunku Aleksander Zniszczoł. Zawiódł szczególnie Piotr Żyła, który po fatalnej próbie na odległość 85,5 metra uplasował się na dnie klasyfikacji konkursowej. Po zawodach obecny w Niemczech trener kadry B Wojciech Topór nie owijał w bawełnę, oceniając występ swoich podopiecznych.

Konkursy Pucharu Świata w Willingen bezpośrednio poprzedzają nadciągającą rywalizację o medale igrzysk olimpijskich na skoczni w Predazzo. W Niemczech nie pojawili się nasi olimpijczycy, którzy wraz z Maciejem Maciusiakiem pozostali w kraju.
Nie oznacza to jednak, że w sobotnim konkursie zabrakło "biało-czerwonych". Apetyty były całkiem spore, zwłaszcza że w piątkowych treningach z dobrej strony pokazali się Dawid Kubacki i Piotr Żyła. W sobotnich kwalifikacjach natomiast błysnął Aleksander Zniszczoł.
Rzeczywistość okazała się bezlitosna dla "biało-czerwonych", którzy w wymagającym pod kątem wiatru konkursie okazali się bezsilni. Tak słabego konkursu nie oglądaliśmy od kilku lat.
Koszmar Polaków w Willingen. Trener nie pozostawił złudzeń
Awans do drugiej serii wywalczył tylko Aleksander Zniszczoł, który po skoku na odległość 123,5 metra zajmował 19. pozycję. Reszta polskich skoczków spisała się fatalnie. Drugim w kolejności naszym reprezentantem był 34. Dawid Kubacki. Maciej Kot był 40., natomiast pozostała dwójka zamknęła klasyfikację konkursu. Klemens Joniak był 48., natomiast Piotr Żyła skoczył zaledwie 85,5 metra przez co był ostatni.
Zniszczoł w drugiej serii nie poradził sobie, po skoku na 120 metrów spadł na 28. miejsce, inkasując tym samym pierwsze w tym sezonie punkty w Pucharze Świata. W Willingen bezkonkurencyjny był Domen Prevc. Słoweniec swój triumf przypieczętował kosmicznym skokiem na odległość 155 metrów.
Za nami jeden z najbardziej nieudanych konkursów ostatnich lat. W rozmowie z portalem "skijumping.pl" obecny w Willingen trener kadry B Wojciech Topór nie zamierzał owijać w bawełnę i w dosadny sposób ocenił sobotnie zmagania. Jako jedynego z Polaków pochwalił Zniszczoła, którego występ ocenia "na plus". W odniesieniu do reszty, Topór nie miał czego chwalić.
Natomiast jeśli chodzi o pozostałych - naprawdę nie wiem, co powiedzieć. Było ciężko. Raz - błędy, dwa - warunki były, jakie były. Wyglądało to fatalnie.
Topór w rozmowie z Dominikiem Formellą podkreślał, że warunki tego dnia były szalenie wymagające. Za każdym razem prostował jednak, że to nie może być główna wymówka dla polskich skoczków, którzy zaprezentowali się po prostu bardzo kiepsko.
- Strzałki na wiatromierzu wtedy pokazywały wszystko i nic. Jedna odbijała się od drugiej, nikt nie wiedział, w którą stronę to właściwie wieje. Rozumiem FIS i organizatorów. Gdyby chcieli wszystkich puścić w idealnie równych warunkach, to może do wieczora skoczyłoby dziesięciu zawodników. Konkurs był ciężki dla wszystkich, "wycinało" też bardzo dobrych skoczków - opisał Topór
- Żeby było jasne - to nie jest tak, że wszystko było przez warunki. Dało się skoczyć. Po prostu wkradły się błędy, których nie chcieliśmy. Wyciągniemy wnioski i jutro zrobimy to tak, jak należy - dodał po chwili trener kadry B.
Topór nie ukrywał, że szczególnym rozczarowaniem dla niego były skoki Kubackiego, a przede wszystkim Żyły. Obaj w piątkowych treningach zaprezentowali się zgoła odmiennie, byli w stanie załapać się nawet do czołowej dziesiątki. Podobne życzenie trener ma również w kontekście Joniaka.
- Piotrek Żyła i Dawid Kubacki pokazali się w treningach z dobrej strony. Klimek Joniak miał jeden niezły skok. Maciek Kot męczy się tu od początku, to fakt, ale Piotrek i Dawid naprawdę skakali solidnie. Tego bym sobie życzył jutro - by powtórzyli te piątkowych skoków, bo one wyglądały naprawdę dobrze - stwierdził życzeniowo Wojciech Topór.
Niedzielny konkurs Pucharu Świata w Willingen rozpocznie się o godzinie 16:00. Wcześniej, bo już o 11:45 odbędą się kwalifikacje z udziałem "biało-czerwonych". Relację będzie można śledzić w serwisie Interia Sport.
Zobacz również:














