Niedzielny konkurs mistrzostw świata w Trondheim z pewnością na długo zapadnie w pamięci kibiców skoków narciarskich. Nie brakowało emocji i dalekich skoków, a jury wyjątkowo "nie przeszkadzało" w budowaniu napięcia i nie decydowało się na obniżanie belki nawet wówczas, gdy najlepsi zawodnicy skakali poza rozmiar obiektu.
Po złoto sięgnął Marius Lindvik, otwiera się w nowym oknie, który wywalczenie tytułu okrasił ustanowieniem nowego rekordu skoczni (108 m). Norweg wyprzedził Andreasa Wellingera oraz Jana Hoerla, z kolei czołową dziesiątkę zamknął Paweł Wąsek.
"Wiadomo, że na mistrzostwa świata jedzie się walczyć o medale. Tych nie ma. Trzeba jednak skupić się na pozytywnych aspektach. Za ten na pewno należy uznać fakt, że zawodnicy się przebudzili. Każdy z nich oddał przynajmniej jeden dobry skok" - analizował po konkursie Thomas Thurnbichler., otwiera się w nowym oknie
Skoki narciarskie. Klęska Daniela Tschofeniga, Długopolski komentuje
Polacy na skoczni normalnej nie wywalczyli medalu, co zaskoczeniem nie jest, bo przecież w trwającym sezonie Pucharu Świata ani razu żaden z naszych reprezentantów nie stanął na podium. Jak w rozmowie z WP SportoweFakty zwrócił uwagę trener Kazimierz Długopolski, również na skoczni dużej "Biało-Czerwoni" zapewne znajdą się poza czołówką.
Na cud zawsze możemy liczyć. Aczkolwiek prawdopodobnie będzie podobnie jak w niedzielę. Zobaczymy, jakie będą warunki pogodowe, ale przy sprawiedliwych, nie ma co na więcej liczyć
Dużym zaskoczeniem był za to występ Daniela Tschofeniga, otwiera się w nowym oknie. Austriak w pierwszej serii wprawdzie miał pecha, bo nie trafił na tak korzystne warunki jak wielu jego rywali, ale dopiero 28. miejsce na półmetku zmagań trudno tłumaczyć wyłącznie brakiem szczęścia do warunków.
"Rezultat Daniela Tschofeniga jest dla niego klęską. Nie wiem, czy wpłynęły na to czynniki pogodowe, czy nie wytrzymał presji. Formy bez wątpienia nie stracił, bo jeszcze dwa tygodnie temu prezentował się świetnie" - ocenił Długopolski.
Austriacy, którzy zdominowali rywalizację w Pucharze Świata, nie mają wielu powodów do zadowolenia. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że to między nimi rozstrzygnie się walka o medale, tymczasem na podium stanął tylko Hoerl. Stefan Kraft był 6., Tschofenig ostatecznie skończył na 21. miejscu. Dwie lokaty niżej uplasował się Maximilian Ortner. "Austriacy wymęczyli medal, ale ich występ był przeciętny" - skwitował Długopolski.












