Reklama

Reklama

Kazimierz Długopolski: Tak słabych startów nikt się chyba nie spodziewał

"To sezon olimpijski i szczyt formy musi przyjść w lutym, ale mimo wszystko tak słabych startów nikt się chyba nie spodziewał" - tak początek sezonu w wykonaniu polskich skoczków ocenił Kazimierz Długopolski, wieloletni sędzia FIS i trener skoków narciarskich oraz kombinacji norweskiej.

"Cztery konkursy za nami i trudno dziś powiedzieć coś optymistycznego. Wprawdzie bywały sezony, gdy początki były różne, ale tak słabych startów jak w tym, to chyba nikt się jednak nie spodziewał" - zauważył Długopolski.

W inauguracji PŚ w rosyjskim Niżnym Tagile biało-czerwoni zajmowali odpowiednio: Kamil Stoch 33. i 5. miejsce, Dawid Kubacki 35. i 13., Piotr Żyła 16. i 32., Andrzej Stękała 30. i 48., Jakub Wolny 44. i 45. W konkursach nie wystąpił Klemens Murańka, który po pozytywnych testach na obecność koronawirusa został skierowany na kwarantannę.

Reklama

W Finlandii nie było lepiej. W Ruce Stoch był 8. i 41., Kubacki 33. i 44., Żyła 23. i 27., Zniszczoł 37. i 42., Wolny 47. i 23., a Stękała zanotował jeden start zajmując w nim 38. miejsce.

W klasyfikacji generalnej PŚ prowadzi Niemiec Karl Geiger, a najlepszy z Polaków Stoch jest 13. W Pucharze Narodów prowadzą Niemcy - 711 pkt, Polska jest siódma - 133 pkt.

Za tydzień kolejne konkursy PŚ zostaną rozegrane w Wiśle. Długopolski liczy, że tam nasi reprezentanci wypadną już lepiej.

"Taką mam nadzieję, bo na pewno ich psychika nie ma się dziś dobrze i to jest całkiem zrozumiałe, gdyż wyniki nie oddają tego co tak ciężko przepracowali w okresie przygotowawczym. Według mnie teraz są jak to się mówi +przeskakani+, więc w domu, z rodziną odpoczną, a co ważniejsze - nie będą mieli czasu zbyt dużo myśleć o dotychczasowych startach" - zauważył szkoleniowiec.

Zapytany czy jego zdaniem słabsze występy nie wynikają jednak z tego, że szczyt formy szykowany jest na konkursy ZIO w Pekinie (4-20 lutego) powiedział, że mimo wszystko już teraz biało-czerwoni powinni być na wyższym poziomie.

"Pozostałe ekipy również szykują się do igrzysk, a jednak to nasi skoczkowie jak na razie są bez dyspozycji. Oczywiście za te ponad dwa miesiące wiele się może zmienić na +plus+ i ja w to bardzo mocno wierzę. Wręcz nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej, bo przecież mamy w ekipie świetnych zawodników, medalistów największych imprez sportowych" - podkreślił olimpijczyk z Sapporo (1972) i Lake Placid (1980) przypominając, że Stoch to trzykrotny mistrz ZIO oraz multimedalista mistrzostw i pucharu świata indywidualnie i w drużynie, Żyła i Kubacki to m.in. odpowiednio zdobywcy sześciu i czterech medali MŚ.

Autor: Joanna Chmiel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje