Reklama

Reklama

Kazimierz Długopolski: Podium cieszy, ale liczyłem na więcej

"Podium oczywiście cieszy, ale liczyłem na więcej" - powiedział Kazimierz Długopolski, olimpijczyk z Sapporo (1972) i Lake Placid (1980), po sobotnim konkursie drużynowym Pucharu Świata w skokach narciarskich. Polacy zajęli w Zakopanem trzecie miejsce.

Na Wielkiej Krokwi z łączną notą 1157,5 pkt. wygrali Niemcy, na drugim miejscu podium ze stratą 0,1 pkt. stanęli Austriacy. Polacy uzyskali 1117,2 pkt, a Dawid Kubacki skacząc w drugiej serii na odległość 143,5 m pobił rekord Wielkiej Krokwi, który chwilę wcześniej ustanowił Markus Eisenbichler. Niemiec w drugiej próbie uzyskał 143 m.

"Oczywiście to podium cieszy, ale liczyłem na więcej, bo patrząc na różnice punktowe i to,  że zdyskwalifikowano Norwega Johanna Andre Forfanga, to tak różowo by nie było" - zauważył Długopolski.

Reklama

Poproszony o indywidualną ocenę biało-czerwonych powiedział, że bardzo podobał mu się występ Dawida Kubackiego (134 i 143,5m), a mile zaskoczył były podopieczny - Maciej Kot (130 i 132,5).

"Tak szczerze, to bardzo się zdziwiłem, gdy Stefan Horngacher wystawił go do drużyny, ale jak widać czuł, że Maciek idzie do góry i nie zawiedzie".

Dodał, że wprawdzie dyspozycja Kota rośnie, ale w dalszym ciągu technika jego skoków pozostawia wiele do życzenia. "Wskakał się w ten błąd już w zeszłym roku - odbicie jest trochę lepsze niż na początku sezonu, ale sylwetka w locie nie pozwala uzyskać odległości. Przykładowo prawa narta jest za bardzo odkręcona, więc nie dostaje pełnego oporu powietrza i już jest kilka metrów krócej" - wyjaśnił.

Szkoleniowiec czuje natomiast niedosyt co do startu Piotra Żyły (126,5 i 130) i Kamila Stocha (136 i 131,5).

"Wygląda na to, że u obu spadła forma i stąd problemy. To nie są złe skoki, ale do ideału im jeszcze brakuje. U Kamila jest wyraźny problem na progu, a u Piotrka spięcie na rozbiegu powoduje, że dojście do progu nie jest tak pełne jak powinno" - wyliczał.

Zapytany, czy te błędy są łatwe do poprawienia, powiedział, że to zależy od wielu czynników. "Kamil szybko sobie radzi z takimi rzeczami, więc jestem o niego spokojny. Gorzej natomiast może być z Piotrkiem, bo lato i połowa sezonu zimowego w jego wykonaniu były bardzo dobre i wydaje się, że teraz przyszło jakieś zmęczenie. Moim zdaniem bardziej o podłożu psychicznym, więc jeżeli tylko to sobie w głowie naprostuje, dobre skoki powrócą".

Dwukrotny olimpijczyk, a obecnie trener w zakopiańskim AZS, jest pozytywnie nastawiony do niedzielnego konkursu indywidualnego. "Dawid znów pokaże klasę, a u Kamila na pewno będzie lepiej. Myślę też, że z dobrej strony pokaże się Kuba Wolny, może też Maciek".

A jak poradzi sobie pozostała siódemka, w tym szósty w kwalifikacjach Aleksander Zniszczoł?

"Nie potrafię tego ocenić, ponieważ w piątek wszystko przebiegało pod dyktando pogody i albo miało się szczęście co do warunków, albo nie. Przyznam jednak, że nie spodziewałem się, że w jutrzejszym konkursie zobaczę całą naszą jedenastkę, więc stąd moje naprawdę dobre nastawienie do tej rywalizacji" - podsumował Długopolski.

Po sobotniej rywalizacji  w  Pucharze Narodów z 2577 punktami prowadzi Polska, na drugim miejscu ze stratą 38 pkt. są Niemcy, a na trzecim miejscu Japonia (-672 pkt).

Dowiedz się więcej na temat: Kazimierz Długopolski | Puchar Świata w Zakopanem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje