Katastrofalny pokaz na igrzyskach. Mistrz nie obroni medalu, zwycięzca Pucharu Świata zdyskwalifikowany
Marius Lindvik wróci z Predazzo ze srebrem zimowych igrzysk olimpijskich z współzawodnictwa drużyn mieszanych, natomiast Norweg bez dwóch zdań najmocniej skupiał się na obronie swego złota z Pekinu na skoczni dużej - tymczasem sobotnia rywalizacja przyniosła mu ogromny zawód, bowiem... nie zdołał się on przedrzeć nawet do drugiej serii. To bez dwóch zdań jedno z największych zaskoczeń jeśli mowa o zmaganiach skoczków podczas ZIO. Innym była... dyskwalifikacja triumfatora Pucharu Świata z sezonu 24/25, Daniela Tschofeniga.

Marius Lindvik tuż przed rozpoczęciem zimowych igrzysk olimpijskich zaliczył jedną konkretną wpadkę na skoczni - podczas pierwszego konkursu w Willingen zajął relatywnie niską, 22. lokatę, natomiast w ogólnym rozrachunku w kolejnych odsłonach Pucharu Świata raczej "kręcił się" wokół podium.
To był niezły prognostyk przed występami w Predazzo - a prestiżowa impreza we Włoszech ostatecznie przyniosła mu srebrny medal z zawodów miksta. Indywidualnie, na obiekcie normalnym, Norweg był już jednak 12. To, co jednak liczyło się dla niego najbardziej to współzawodnictwo na skoczni dużej.
Zimowe igrzyska olimpijskie: Lindvik nie obronił złota z Pekinu, fatalne rozstrzygnięcie dla Norwega
Tam Lindvik bronił bowiem złota wywalczonego w 2022 roku w Pekinie - tymczasem podczas bieżących igrzysk spotkał go bez wątpienia zawód naprawdę zaskakujących rozmiarów.
27-latek oddał bowiem w pierwszej serii skok o długości 123 m i otrzymał łączną notę 119,3 pkt, a to pozwoliło mu zająć... zaledwie 32. lokatę, czyli o serii drugiej musiał oczywiście zapomnieć. Sensacja stała się faktem.
Jedyną szansą dla niego, by podczas ZIO 2026 sięgnąć po jeszcze jeden laur, pozostaje konkurs duetów - otrzymanie szansy ze strony trenera na wzięcie udział w tych zmaganiach pozostaje jednak dla niego wątpliwe zważywszy na fakt, że 14 lutego spisał się najgorzej ze wszystkich norweskich kadrowiczów - Johann Andre Forfang oraz Kristoffer Eriksen Sundal nie mieli bowiem kłopotów z awansem do serii finałowej, a ostatni z wymienionych panów nawet wskoczył w pierwszej odsłonie zawodów na najniższy stopień podium.
Klęska Lindvika to nie wszystko. Zwycięzca Pucharu Świata z dyskwalifikacją
To jednak nie wszystkie "wstrząsy" jeśli mowa o sobotnim wieczorze w Predazzo - po pierwszej serii, gdy Kacper Tomasiak szykował się już do skoku, którym powalczyłby o kolejny medal, ogłoszono bowiem dyskwalifikację Daniela Tschofeniga, triumfatora Pucharu Świata z poprzedniego sezonu. Austriak został - jak podaje portal Skijumping.pl -wykluczony przez... nieprawidłowy rozmiar buta. Każdy detal się liczy...














