Kataklizm tuż przed Turniejem Czterech Skoczni, obiekt zniszczony. "Nigdy wcześniej to się nie zdarzyło"
Już 6 stycznia w Bischofshofen tradycyjnie powinien zakończyć się Turniej Czterech Skoczni. Legendarny obiekt w Austrii został jednak nawiedzony przez kataklizm, który z przygotowania skoczni na czas uczyni prawdziwe wyzwanie. Ogromne masy śniegu zsunęły się po zeskoku, niszcząc część wyposażenia obiektu. Organizatorzy szacują już ogrom strat, a opublikowane w sieci materiały wyraźnie pokazują skalę zniszczeń.

Położony niedaleko Salzburga obiekt otwarty został tuż po drugiej wojnie światowej. Nosi imię Paula Ausserleitnera, austriackiego zawodnika, który w 1952 roku doznał na nim poważnych obrażeń, w wyniku których stracił życie. Aktualny rekord skoczni należy do Dawida Kubackiego. Ustanowił go w 2019 roku, szybując na 145. metr. Co ciekawe, letni rekord należy do innego z naszych rodaków, Klemensa Murańki. W 2021 roku, podczas zawodów Letniego Pucharu Kontynentalnego poszybował on trzy metry dalej.
Skocznia tradycyjnie jest areną finałowego aktu zmagań w Turnieju Czterech Skoczni. Konkurs w Święto Trzech Króli od lat ogniskuje uwagę kibiców i niejednokrotnie tworzy niezwykłe historie. Tak było chociażby w 2006 roku, kiedy to w zawodach górą był Janne Ahonen, lecz po zsumowaniu wyników "generalki" okazało się, że... TCS eq-aequo wygrali on i Jakub Janda. W 2018 roku z kolei Kamil Stoch sięgnął po drugiego w karierze "Złotego Orła", wygrywając przy tym komplet konkursów i powtarzając wyczyn Svena Hannawalda z 2002 roku.
Lawina na skoczni w Bischofschofen. "Obciążenie musiało być zbyt duże"
Także i w tym roku rywalizacja zapowiada się na arcyciekawą, choć póki co w Austrii mówi się przede wszystkim o nieszczęściu, jakie nawiedziło obiekt w Bischofshofen. "Kronen Zeitung" informuje, że na obiekcie zeszła lawina, do której doszło po tym, jak zerwały się siatki, utrzymujące śnieg w górnej części zeskoku.
Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Było sporo śniegu, dodatkowo mocno padał deszcz. Obciążenie musiało być zbyt duże
Dostępny w sieci obraz z kamery, zamontowanej na skoczni w pełni ukazuje obraz zniszczeń. Można zobaczyć, że masy śniegu leżą w dolnej części zeskoku, a na nich widoczne są zerwane siatki i inny, naniesiony materiał. Na miejscu pracują już koparki, które starają się usunąć szkody.

Ile kosztować będzie przywrócenie skoczni do jej pierwotnego stanu? Tego póki co dokładnie nie wiadomo, ale Schützenhofer wprost mówi, że będzie to "sześciocyfrowa kwota". Pozostaje mieć nadzieję, że sprawa osiągnie szczęśliwy finał i 6 stycznia oglądać będziemy w Bischofshofen porywającą rywalizację. Oby z "Biało-Czerwonymi" w rolach innych, niż trzecioplanowe.












